sobota, 28 grudnia 2013

Cz. 16

C.D.
-Ale Ciebie nie da się nie lubić !
- Ty tak myślisz, tylko dlatego, że ze mną jesteś .
- Nie. Po pierwsze ja nie myślę, ja to wiem. Po drugie nawet jakbym z Tobą nie była i tak nie dałoby się Ciebie nie lubić.
- Jedźmy do domu. - powiedział i ruszyliśmy, w aucie jeszcze dużo rozmawialiśmy. po jakichś 20 min, byliśmy w domu.
Kilka minut po nad taksówką wróciła Angie z Niall'em.
- Liam jestem zmęczona, wezmę prysznic i pójdę spać.
- Dobrze, po Tobie zrobię to samo.
A więc wykąpałam się, położyłam się do łóżka i czekałam na Liam'a .
Minęło pół godziny i był już obok mnie. Mocno mnie przytulił i zaczął całować : http://img.likely.pl/photo/large/20121218/zakochani-na-lozku-likely-pl-7ec71dd1.jpeg
Nagle poczułam swąd spalenizny... PALI się  ? - pomyślałam.
- Liam coś jest nie tak.
Szybko założyłam na siebie jakąś bluzkę, która wpadła mi w ręce i wyszłam z pokoju, dym wychodził z pokoju Niall'a i Angie. Wbiegłam tam natychmiast ! Wybuchł u nich pożar, nie wiem jak, ale teraz nie interesuje mnie to. Teraz najważniejsze jest to, żebyśmy wszyscy opuścili dom. Wyjrzałam przez okno, Harry i Louis już byli na zewnątrz. Zayn jest u Perrie, więc przynajmniej on jest bezpieczny. Angie była osłabiona od dymu, bayłam na nią zła, ale bałam się, żeby się nie podtruła, to moja mała siostrzyczka, Niall wziął ją na ręce i próbował z nią wyjść. Otwierałam mu drzwi i pilnowałam, aby nie spadli ze schodów. Harry i Louis najwyraźniej zadzwonili po straż, bo jak Niall z Angie wyszli na zewnątrz, oni już byli na miejscu, jeden z nich przyuważył mnie przy drzwiach i kazał opuścić dom. Wyszarpali mnie na siłę, ale w środku był jeszcze Liam.
- Musi mnie pan puścić, w środku jest mój narzeczony.
- Nie może pani wejść do płonącego domu !
- Słuchaj mnie Pan tam jest miłość mojego życia, jak mu się coś stanie, zamknę pana w małym pomieszczeniu, które calutkie obleję benzyną łącznie z panem i podpale je ! - krzyczałam bez opanowania.
- Uspokój się ! - krzyknął Harry łapiąc mnie za ramię.
- Nie ! - wykrzyczałam jak najgłośniej mogłam, podeszłam do tego zakichanego strażaka i uderzyłam go w twarz z całej siły ! Teraz żaden bandyta mi nie podskoczy, jestem tak nabuzowana i nie myślę o niczym innym tylko o ocaleniu Liam'a. Wbiegłam do domu. Od razu zaczęłam się dusić kłębami dymu, poszłam na górę... Liam leżał na łóżku nieprzytomny. Złapałam go i próbowałam wyciągnąć, ale aż tyle siły nie miałam. Wiedziałam, że nie dam rady go uratować, wiedziałam, że to już koniec. Usiadłam pod drzwiami, złapałam jego głowę i przytuliłam do siebie.
- Umrzemy tu razem. - wykrztusiłam z siebie płacząc.
C.D.N.

środa, 25 grudnia 2013

Cz. 15

C.D.
- ... Liam, jesteś najlepszym co mi się w życiu mogło przytrafić. - mówiłam, przeciągając palce przez jego króciutkie kosmyki włosów.
- Nie mów tak, nie lubię jak mnie ktoś kłamie. - powiedział.
- Kochanie, ale o co ci chodzi ? Ja mówię prawdę !
- Już nie pamiętasz, jak dałaś mi kosza? Przecież na początku mnie nie chciałaś, przyznaj.
- I to był najgorszy błąd w moim życiu i gdybyś wtedy odpuścił, po tym pierwszym, niepotrzebnym koszu, nie bylibyśmy teraz razem, nie... nie mogłabym mówić MY.... byłabym tylko Ja i Ty osobno nie razem, a wtedy nie miałabym po co żyć.
- Naprawdę tak myślisz ? Jesteś tego pewna ?
- Pewna jak nigdy !
- Kocham Cię.
- Ja Ciebie bardziej ♥
- Aaaa ! - Usłyszeliśmy głośny krzyk Angie.
- Co się stało ? - zapytałam przerażona Liam'a.
- Chodźmy to sprawdzić !
Wbiegliśmy do salonu, bo stamtąd doszły nas krzyki. Widziałam tylko jak Angie była na podłodze i trzymała na kolanach głowę Niall'a, który był nie przytomny. Momentalnie zalałam się łzami razem z nią. Liam myślał, że nadal coś czuję do Niall'a a skąd to wiem ? Z tego co do mnie powiedział :
- Stara miłość nie rdzewieje, co ? - powiedziawszy to opuścił dom.
- Idź za nim, wytłumacz mu wszystko. - powiedziała moja siostrą, wiedząc o co chodzi, bo ja mówię jej o wszystkim. ona jest nie tylko moją siostrą, ale też przyjaciółką.
- Nie. Liam taki jest... po wkurza się, przemyśli i wróci, teraz Niall jest zagrożony, bo kompletnie nie wiem co mu jest. - poszłam zadzwonić po karetkę.
Godzinę później, Angie czekała na wyniki badań w szpitalu. Za jej prośbą ja zostałam w domu i czekałam na Liam'a. Ale cały czas myślałam tylko o tym dlaczego zdrowy, młody chłopak nagle stracił przytomność.
W tej chwili moje myśli przerwał Liam wchodzący do domu.
- Gdzie ty byłeś ? - zapytałam, ale on bez słowa poszedł na górę do naszej sypialni. Oczywiście poszłam za nim.
- Liam ? Co jest do cholery ? ! - krzyknęłam.
-Li... Liam ? - zaczęłam mówić już nie pewnie.
- Co ? - odparł obojętnie.
- Ty myślisz, że ja kocham Niall'a ?
- Nie. To znaczy tak. NIE, poczekaj. Ja wiem, że mnie kochasz, ale...
- Ale ?
- Ale wiem, że jego też.
- Jak mogłeś tak pomyśleć ? - zapytałam łapiąc jego twarz w ręce.
- Płakałaś, bo zemdlał ! Tak robią zakochani.
- Płakałam, bo jest moim najlepszym przyjacielem, ale to Ciebie kocham i to z Tobą biorę ślub.
- Wiem, że go kochasz, wiem to.
- Nie mów tak, chyba to ja wiem lepiej kogo kocham a kogo nie ! Masz rację ja go kocham, jak przyjaciela, ale zawsze moim życiem będziesz TY !
- Przecież wiem, tylko się zgrywam, wiem to wszystko !
- Ty głupku, stracha mi napędziłeś, myślałam, że ty tak na poważnie.
- Hahahahah. I za to mnie kochasz ♥ - powiedział całując mnie. Nagle przypomniałam sobie o nieprzytomnym Niall'u chciałam wiedzieć co z nim, ale też nie chciałam przerywać tej cudownej chwili z Liam'em. Pomyślałam, że przecież jest z nim Angie. Nic się nie stanie. Chwilę później moja siostra zadzwoniła.
- Niall, Niall.... - mówiła.
- Co z nim ? Angie !!! ? Mów ! - krzyczałam do słuchawki.
- Przyjedźcie sami się.... dowiecie.
- Liam jedziemy do szpitala.
- Coś z Niall'em ?
- Nie wiem, Angie nie chciała, nic powiedzieć.
Ruszyliśmy, 10 min. później byliśmy w szpitalu. Weszliśmy do sali Niall'a a tam... Angie i Niall w najlepsze się śmieją.
- Co ? - zapytałam zdezorientowana.
- A chciałam, żebyście przyjechali, ktoś musi pomóc nam się zabrać do domu. - powiedziała Angie.
- ZABIJĘ WAS ! - krzyknęłam a Liam mnie przytulił.
- Myśleliśmy, że coś się stało, nie mogłaś od razu powiedzieć, że potrzebujecie transportu ? - mówił za mnie Liam, tak jakby wiedział, co chciałam w tamtym momencie wykrzyczeć.
- Nie wtrącaj się ! - krzyknęłam mu Angie prosto w twarz.
- Co Ci jest ? - zapytałam, broniąc mojego faceta.
- Po prostu on mnie zaczyna wkurzać ! Wpieprza się w nie swoje sprawy.
Nie wierzyłam w to co mówi moja siostra.
- Angie.... moje sprawy są też jego sprawami, jesteśmy razem, a w związku nie ma słów "Ja" i "Ty" tylko "MY". Jak możesz tak mówić ? Myślałam, że lubisz Liam'a.
- Poprawka, Lubiłam. A to jest różnica.
- Wychodzimy Liam, nie zamówią sobie taksówkę. Nie będę z nią jechała jednym autem, nie teraz !
Złapałam Liasia za rękę i wyszliśmy.
*W aucie*
Przytuliłam mocno Liam'a mówiąc :
- Przepraszam Cię za Angie. Nie wiem co ją ugryzło. Jeśli ona sama Cię nie przeprosi, już nigdy się do niej nie odezwę.
- Nie, ja nie mogę stawać pomiędzy Tobą, a Twoją siostrą, za bardzo Cię kocham, żebym pozwolił na taką kłótnię przeze mnie.
- Co z tego że jest moją siostrą ? Mówiłam Ci, że jesteś dla mnie najważniejszy ? Dlatego, albo ona Cię przeprosi, albo dzwonię do rodziców, a Angie wróci do domu, jest nie pełnoletnia, a to, że pozwoliłam jej u nas zamieszkać, to czysta dobroć i chyba ją przedawkowałam. Rozwydrzona smarkula !
- Nie mów tak o niej. Angie to jeszcze dziecko, masz rację i właśnie dlatego nie wie co mówi.
- Nie, ja nie pozwolę aby ktokolwiek Cię obrażał.
- Ona mnie nie obraziła. Przecież ma prawo mnie nie lubić.
C.D.N.