C.D.
-Ale Ciebie nie da się nie lubić !
- Ty tak myślisz, tylko dlatego, że ze mną jesteś .
- Nie. Po pierwsze ja nie myślę, ja to wiem. Po drugie nawet jakbym z Tobą nie była i tak nie dałoby się Ciebie nie lubić.
- Jedźmy do domu. - powiedział i ruszyliśmy, w aucie jeszcze dużo rozmawialiśmy. po jakichś 20 min, byliśmy w domu.
Kilka minut po nad taksówką wróciła Angie z Niall'em.
- Liam jestem zmęczona, wezmę prysznic i pójdę spać.
- Dobrze, po Tobie zrobię to samo.
A więc wykąpałam się, położyłam się do łóżka i czekałam na Liam'a .
Minęło pół godziny i był już obok mnie. Mocno mnie przytulił i zaczął całować : http://img.likely.pl/photo/large/20121218/zakochani-na-lozku-likely-pl-7ec71dd1.jpeg
Nagle poczułam swąd spalenizny... PALI się ? - pomyślałam.
- Liam coś jest nie tak.
Szybko założyłam na siebie jakąś bluzkę, która wpadła mi w ręce i wyszłam z pokoju, dym wychodził z pokoju Niall'a i Angie. Wbiegłam tam natychmiast ! Wybuchł u nich pożar, nie wiem jak, ale teraz nie interesuje mnie to. Teraz najważniejsze jest to, żebyśmy wszyscy opuścili dom. Wyjrzałam przez okno, Harry i Louis już byli na zewnątrz. Zayn jest u Perrie, więc przynajmniej on jest bezpieczny. Angie była osłabiona od dymu, bayłam na nią zła, ale bałam się, żeby się nie podtruła, to moja mała siostrzyczka, Niall wziął ją na ręce i próbował z nią wyjść. Otwierałam mu drzwi i pilnowałam, aby nie spadli ze schodów. Harry i Louis najwyraźniej zadzwonili po straż, bo jak Niall z Angie wyszli na zewnątrz, oni już byli na miejscu, jeden z nich przyuważył mnie przy drzwiach i kazał opuścić dom. Wyszarpali mnie na siłę, ale w środku był jeszcze Liam.
- Musi mnie pan puścić, w środku jest mój narzeczony.
- Nie może pani wejść do płonącego domu !
- Słuchaj mnie Pan tam jest miłość mojego życia, jak mu się coś stanie, zamknę pana w małym pomieszczeniu, które calutkie obleję benzyną łącznie z panem i podpale je ! - krzyczałam bez opanowania.
- Uspokój się ! - krzyknął Harry łapiąc mnie za ramię.
- Nie ! - wykrzyczałam jak najgłośniej mogłam, podeszłam do tego zakichanego strażaka i uderzyłam go w twarz z całej siły ! Teraz żaden bandyta mi nie podskoczy, jestem tak nabuzowana i nie myślę o niczym innym tylko o ocaleniu Liam'a. Wbiegłam do domu. Od razu zaczęłam się dusić kłębami dymu, poszłam na górę... Liam leżał na łóżku nieprzytomny. Złapałam go i próbowałam wyciągnąć, ale aż tyle siły nie miałam. Wiedziałam, że nie dam rady go uratować, wiedziałam, że to już koniec. Usiadłam pod drzwiami, złapałam jego głowę i przytuliłam do siebie.
- Umrzemy tu razem. - wykrztusiłam z siebie płacząc.
C.D.N.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz