środa, 20 stycznia 2016

Cloe cz.6

Nadszedł następny dzień, dzień próby.
One Direction pojechali do studia.
Wszyscy z zespoły tzw. 'grającego' już tam byli, oprócz Josh'a...
- Hej chłopaki, gdzie jest Josh? - zapytał ich gitarzysta, podając im rękę.
- Wiecie.. Josh odszedł z zespołu. - wyjaśnił Liam
- Aaale, jak to? - spytał
- Po prostu.
- Ale co? Tak bez powodu?
- No nie do końca...
- To o co chodzi? Harry, może Ty mi powiesz, bo Liam mam jakąś blokadę.
- Bo... najpierw powiedz czy chcesz w skrócie, czy dokładnie?
- W skrócie, nie ma czasu, jest próba.
- A więc tak, Josh, odszedł, bo nie wierzy nam, że my, w sensie nasza piątka i on, byliśmy w związku z tą samą dziewczyną, która nas oszukała... on nam nie wierzy, twierdząc, że ona go kocha i nigdy by mu tego nie zrobiła, wkurzył się, zerwał przyjaźń i współpracę.
- Przez dziewczynę? A w dodatku oszustkę? Nie... to nie w jego stylu.
- Też tak myśleliśmy, ale jak wpadł do naszego domu i zaczął nam krzyczeć w twarz, że jesteśmy fałszywymi przyjaciółmi, to nie mogliśmy w to uwierzyć.
- Zakochał się chłopak...
- No a my nie? To była wspaniała dziewczyna, dla każdego z osobna, ale nas podle oszukała...
- Poczekajcie, zadzwonię do niego.
- Spróbuj, ale to i tak nic nie da.
- Zobaczymy.
~ Halo? Josh? Nie wiem czy pamiętasz ale jest próba! Przestań zachowywać się jak dziecko, podziel prywatność i pracę, bo to dwie różne rzeczy, nie ośmieszaj się i w tej chwili przychodź do studia.
~ Dajcie mi wszyscy święty spokój. - powiedział i się rozłączył.
- I co? - spytał Niall
- Chyba nic z tego nie będzie. Na razie, ale przejdzie mu to, spokojnie !
- Miejmy nadzieję... to co zaczynamy?
- Bez niego?
- On nie przyjdzie, a zacząć trzeba.
- Macie rację...
                                   * Moimi oczami *
Josh był u mnie, spędzaliśmy teraz każdy dzień razem od tego całego zamieszania w kawiarni.
- Kto dzwonił?
- Kolega z zespołu.
- A o co chodzi?
- Kazał mi przyjechać do studia.
- Masz próbę? Co Ty tutaj robisz?
- Rzuciłem to... nie gram już dla One Direction.
- Oszalałeś? Przecież to kochasz, nie możesz...
- Ale Ciebie kocham bardziej, nikt mi nie będzie wmawiał, że byłaś w związku poligamicznym...
- Kotku, musisz umieć odróżnić pracę od spraw osobistych. Nie musisz przyjaźnić się z chłopakami, ale nie rzucaj przez to grania.
- Nie ! Już postanowiłem, nie będę grał.
- To co w takim razie będziesz robił?
- Jeszcze nie wiem, rozejrzę się za jakąś pracą...
- Ehh... będziesz tego żałował.
- Nie będę.
- Chyba już pójdę, bo się jeszcze pokłócimy.
- Masz rację, idź, ochłoń, jutro się widzimy.
Pocałował mnie i wyszedł.
Błąkałam się chwilę po mieszkaniu, myśląc o tym co robię, co jest dla mnie ważne w życiu, co powinnam zmienić, czy ja potrafię kochać? Wiem, że nie kocham Josh'a... ja się bawię i się do tego przyznaję... nie kocham nikogo... ale z chłopców najbardziej brakuje mi Niall'a.. z nim byłam najdłużej, był moim pierwszym i tylko on znał moje prawdziwe imię... coś w tym jest.
Moje wielkie rozmyślanie, przerwała chęć zwymiotowania.. szybko pobiegłam do toalety.
To było dziwne... nigdy wcześniej mi się to nie zdarzyło... jedyne co mi przychodziło na myśl, było niemożliwe w podświadomość... jeśli jestem w ciąży... koniec ze mną...
Przerażona pojechałam do apteki po test.
Robiąc go w domu, strasznie trzęsły mi się ręce..
Zrobiłam go i czekałam na rezultat modląc się o negatywny wynik.
Taki też był, nie jest w ciąży. Kamień spadł mi z serca.
                                           * Oczami 1D*
Próba się skończyła. Chłopcy wybrali się do wesołego miasteczka, żeby się odstresować.
- Wiecie co wam powiem? Brakuje Josh'a. To pierwsza próba bez niego, była inna, przyznajcie. - mówił Louis
- No tak... Ale cóż poradzić? - mówili
- Ale Amy... to znaczy Cloe... jak ona może nadal tak kłamać... przecież ona oszukuje samą siebie. Nie wiem co musiałoby się stać, żeby się przyznała. - stwierdzał Harry
Chłopcy spuścili głowy w dół.
                                             * Moimi oczami*
Po paru dniach moje objawy się powtórzyły, byłam bardzo zmartwiona... pojechałam po drugi test.
Wyszedł również negatywny. Może jestem chora? Nie wiem co zrobić...postanowiłam udać się do rodzinnego lekarza.
Skierował mnie na USG, ponieważ podejrzewa wrzody żołądka, które często objawiają się wymiotami.
             * W gabinecie *
- Witam Panią.
- Dzień dobry - uścisnęłam rękę lekarzowi
- Proszę się położyć.
- Żołądek jest całkiem w porządku, ale mam pytanie.
- Słucham?
- Kiedy miała pani ostatnią miesiączkę? Albo kiedy ma zacząć się kolejna?
- Według kalendarzyka powinna pojawić się pojutrze. Dlaczego Pan pyta?
- Proszę się do mnie zgłosić za 4 dni w takim razie.
- Ale o co chodzi, może mi Pan powiedzieć, Panie doktorze?
- Wydaje mi się, że jest Pani w ciąży, ale jeśli to prawda... to są to dopiero takie początki, że nie mogę tego potwierdzić, tym bardziej, że nie jestem ginekologiem. Za 4 dni czyli wtedy kiedy Pani miesiączka powinna się pojawić na 100% nawet gdyby się spóźniła, zawiadomię moją znajomą z tego fachu i ona stwierdzi ewentualną ciążę.
- Dobrze. Dziękuję bardzo... do widzenia.
- Do widzenia, Do widzenia.
Gdy wyszłam z budynku nie wiedziałam jak się nazywam...
Ciąża? To niemożliwe... kto jest ojcem? Ja nie chce tego dziecka.
-----------------------------------------
C.D.N
I cooo? Podoba się?

niedziela, 17 stycznia 2016

Cloe cz.5

Chłopcy czekali na Josha, wciąż komentując moje zachowanie.
- No hej ziomki, co jest? - spytał Josh wchodząc do ich domu
- Wiesz... Nie wiemy od czego zacząć - Niall rozpoczął rozmowę..
- Po prostu pokażę mu to co pokazałem wam. - powiedział Liam i pokazał mu telefon z moim zdjęciem
- Skąd masz do cholery zdjęcie Jess? - spytał poirytowany Josh
- Jess? Super, mamy szóste imię. - odburknął Zayn
- Co? Możecie mi to wyjaśnić? - mówił
- Jasne. Dziewczyna ze zdjęcia to Twoja Jess, moja Amy, Lucy Louis'a, Cloe Niall'a, Emily Liam'a i Maddy Zayn'a - tłumaczył Harry
- Możecie jaśniej?
- Josh, nadal nie kumasz? Ona nas oszukała, była z nami sześcioma jednocześnie ! Podała nam różne imiona i zabawiła się... - krzyczał Louis
- Hahahaha, żartujecie? To ukryta kamera? - mówił Josh, nie dowierzając.
- Nie... niestety. - dopowiedział Harry
- A jak to odkryliście?
Niall wszystko wytłumaczył, a Josh nadal nie wierząc chłopcom, postanowił się do mnie wybrać.
- Nie, przepraszam was, ale nie wierzę wam. Ona nie mogłaby mi tego zrobić, kochamy się.
- Josh, jesteśmy przyjaciółmi, po co mielibyśmy kłamać? My też myśleliśmy, że jesteśmy w szczęśliwych związkach. - tłumaczył Zayn
- Nawet jeśli, nie wierzę.... Kocham ją, jadę do niej, wszystko wyjaśnić.
- Proszę bardzo, jedź cholerny niedowiarku, robimy Ci przysługę, mówimy Ci o tym, żebyś nie żył w kłamstwie, a Ty? Trudno, poczekamy aż przyznasz nam rację. IDŹ ! - krzyczał Louis.
- Idę ! - odkrzyknął Josh i wyszedł.
                                                   * Moimi oczami *
Siedziałam w domu załamana... dotknęły mnie słowa chłopców, ich teoria, że nie potrafię kochać, może jest prawdziwa. Jestem w rozsypce, miałam wszystko, teraz nie mam nic, ale sama jestem sobie winna, zdaję sobie z tego sprawę... Siedziałam na sofie i nagle usłyszałam pukanie do drzwi.
Nikogo się nie spodziewałam, podeszłam i otworzyłam.
W drzwiach ukazała mi się masywna postać Josha.
- Hej skarbie, mogę wejść? - spytał. Byłam w szoku... chłopcy mu nie powiedzieli? Może uratuję chociaż ten związek...
- Jasne, chodź.
- Skarbie, chłopcy z 1D mówili, że jesteś z nimi w związku... coś o Amy, Cloe, o co chodzi? Oszukałaś nas? Ja im nie wierzę.
- No coś Ty, skarbie... Jesteś dla mnie najważniejszym i jedynym mężczyzną na świecie. jak oni mogli tak mówić, skoro ich nawet nie znam.
- Pewnie mi zazdroszczą, jesteś taka piękna.
- Kocham Cię, Josh.
- Ja Ciebie też Jess. - gdy powiedział to imię, poczerwieniałam, nie wiem co ja robię, mogłam mu powiedzieć, może lepiej by się to skończyło... sama już nie wiem.
- To co, mogę zostać na wieczór?
- Jasne, że tak.
                                              * Następny dzień *
                       *Oczami chłopców *
- Myślicie, że mu powiedziała? - spytał Niall
- No a co? Dalej będzie nas wkręcać? To chore. - mówił Zayn
Nagle Josh wszedł do ich domu.
- Jesteście okropni ! Ona was nawet nie zna, a wy mówicie, że jesteście razem, czy tam byliście. Jak możecie tak kłamać!? Jeszcze macie czelność nazywać się moimi przyjaciółmi? - krzyczał
- Co Ty pieprzysz, Josh, ona Cię omotała ! Uwierz nam, bo któregoś dnia będziesz żałował. - mówił w miarę spokojnie Harry
- Nie, kocham Jess, wierzę jej, a z nami koniec, z naszą przyjaźnią i współpracą.
- Co? - spytał Liam
- TO! Odchodzę z zespołu, szukajcie nowego perkusisty !
- Oszalałeś? krzyknął mu w twarz Louis, wstają i łapiąc go za koszulę.
- Nie ! Odejdź ode mnie, bo nie chcę Ci zrobić krzywdy...
- Lou, zostaw go, niech idzie... kiedyś się przekona, że mieliśmy rację i wróci błagac o wybaczenie. - mówił Zayn
- Hahaha chyba śnisz, mulaciku. Nie chcę was już nigdy widzieć ! - krzyknął i wyszedł
- Nie wierzę.... Nie dość, że straciliśmy dziewczyny... znaczy dziewczynę... już nie wiem jak to powiedzieć... do tego jest strasznie bezczelna i nadal kłamie i jeszcze musimy szukać nowego perkusisty.
- Zayn... może on tak powiedział tylko w przypływie energii... może to nie na poważnie, wiesz przecież, jakie to dla niego ważne. - mówił z nadzieją w głosie Harry
- Możliwe... nie wiem... okaże się jutro, bo z tego co pamiętam jutro mamy próbę.
- Zgadza się. - potwierdził Liam.
C.D.N
Jak tam? 

sobota, 16 stycznia 2016

Cloe cz. 4

                                          * Moimi oczami *
Szłam na spotkanie z Louisem, teraz już wiem, że ta kawiarnia to " Under Naked Sky" ( pod gołym niebem). Już z paru metrów widziałam Louiska. Byłam zdziwiona, bo zawsze musiałam na niego czekać, a tym razem był pierwszy.
- Hej kotku. - powiedziałam, Lou wstał, pocałował mnie i odsunął krzesło abym mogła usiąść.
- Co zamawiamy? - spytałam
- Ja może mocne Latte z serniczkiem, a Ty? - powiedział
- Ja zwykłe Latte i ptysia - dla odmiany...
- Ok.
Złożyliśmy zamówienie, po 10 minutach wszystko otrzymaliśmy.
- Dlaczego chciałeś się spotkać? - zapytałam w niezręcznej ciszy jaka zapadła
- Bo jesteśmy parą, tak? A pary się widują, tak? - mówił
W tym momencie zza drzewka wyszedł Harry. Byłam w ogromnym szoku. O dziwo podszedł do mnie, pocałował mnie i przysiadł się do Lou. 10 sekund później, z tego samogo miejsca wyszedł Niall i zrobił to co Hazz. Potem to samo Liam i Zayn w równych odstępach czasu.
- Alee.... co wy tu... o co chodzi? - pytałam zdezorientowana...
- No cóż kochanie, to Ty nam powiedz - zasugerował blondynek
- Ale... ja nie wiem co powiedzieć...
- Może na początek powiesz jak masz na imię. - powiedział Zayn
Milczałam.
- No jak? Maddy, Emily, Lucy, Cloe, Amy? Jak do cholery? - krzyczał imionami znanymi przez poszczególnych chłopców
- Pewnie jeszcze inaczej - roześmiał się ironicznie Liam
- Chłopcy ja.. ja
- No co, może stworzymy jakiś poligamiczny związek, bo chyba nie jesteś zdolna do monogamii. Byłaś z nami pięcioma na raz ! Dziewczyno... - mówił Harry
- W sumie to z sześcioma.
- Co Ty w ogóle pieprzysz Lucy... - mówił Lou
- Nie mam tak na imię
- A jak? I kto jest tymże szóstym gościem?
- Mam na imię Cloe i teoretycznie jestem również z Joshem...
- Z naszym Joshem?
- Tak, przepraszam
- Co to za przeprosiny oszukiwałaś nad od 2 lat !
- Przepraszam !
- Czy ty w ogóle potrafisz kochać? - spytał Liam
- Jesteś okropna, my Cię bardzo kochaliśmy. - mówił Zayn
Po czym wszyscy wstali i odeszli...
                                          * Oczami chłopców *
Doszli już do domu.
- Ona jest bezczelna. - krzyczał Louis
- Będzie mi jej brakować, jest taka cudowna... - mówił Niall
- Oszukała nas! Zadzwonimy po Josha, powinien widzieć !
Dzwoni Zayn.
- Josh, mamy interesujące wieści, wpadniesz?
- Nie możesz powiedzieć?
- To nie rozmowa na telefon !
- Dobra, zaraz będę.
-------------------------------------------------
C.D.N
I co? 

piątek, 15 stycznia 2016

Cloe cz.3

- ... Moja na przykład ma mały pieprzyk na plecach, w dolnej części kręgosłupa. - powiedział Niall
- Moja też - odpowiedziała reszta chłopaków chórem będąc jednocześnie w ogromnym szoku
- No a Amy ma jeszcze niewielką, ale jednak widoczną bliznę na podbródku. - dopowiedział Harry
- Żartujesz, prawda? - zapytał Niall kiwając głową na 'nie', popatrzył na resztę chłopaków
- Tak - odpowiedzieli
- Ja już tego nie skomentuję - powiedział Zayn
- Dobra... a na przykład.... podajcie ubranie, jeden ciuch, który nosi najczęściej, tak samo jak Niall lubi swoją koszulkę z napisem 'Free Hugs' - zaproponował Liam
- No to tak, niech pomyślę... Lucy często nosi jej ulubioną błękitną bluzę z napisem 'Silly' - oznajmił Louis
- Z białym napisem.. - dopowiedział Liam
- Zgadza się.. - powiedział Zayn
- Chłopaki... to nie może być prawda... - Niall próbował to jakoś wytłumaczyć
- Możliwe... teraz rozumiem czemu mnie zbyła, kiedy chciałem ją z wami zapoznać, ale po co... wy się już znacie. - powiedział Liam
- Słuchajcie... od kiedy oficjalnie jesteście w związkach? - zapytał Hazz
Li : Ja od ponad roku
Lou : Ja też jakoś tak
Zayn : Ja prawie dwa lata
Niall : Ja nawet już ponad dwa
- A ja dokładnie półtorej roku - zakończył Harry
- Nic nie rozumiem... - powiedział Niall
- Pokażę wam coś. - szepnął niepewnie Liam i wyciągną komórkę odwracając ją w stronę chłopców.
- To ona... - powiedział Louis, a reszta chłopaków spuściła głowy w dół.
- Nie wierzę... ja ją tak mocny kochałem... to znaczy nadal kocham, można tak powiedzieć... - mówił Niall
- Ale widzisz z Tobą jest najdłużej ! - powiedział Zayn patrząc na blondynka
- Co z tego? Czuję się jak gówno... jak śmieć, ona mnie oszukała... nas wszystkich. - krzyczał
- Spokojnie... coś musimy wymyślić, jakoś jej przekażemy to, że już wiemy. - powiedział Liam
- Ciekawe jak. - wysunął Zayn
- Normalnie... zrobimy tak.... ( ...... ) - Harry przedstawił swój plan chłopakom
- Ok. Dobry plan, to kto dzwoni? - spytał Niall
- Ja mogę - oznajmił Louis.
Dwa sygnały... i odebrała
                                                        * Moimi oczami *
Louis dzwoni, ciekaw czego chce mój tygrysek.
- No hej kochanie - szepnął Louis do słuchawki
- Hej skarbie.
- Masz dzisiaj czas?
- Jasne, dla Ciebie zawsze, powiedz tylko kiedy i gdzie.
- Hmm... kawiarnia, o 13:00?
- Która kawiarnia?
- Chodzimy tylko do jednej.
- No tak, przecież wiem, to do zobaczenia.
- No, pa pa :)
Muszę sprawdzić w moim dzienniczku, o którą kawiarnię chodzi, bo totalnie mi się to miesza.
                                                         * U chłopców *
- I co? - spytał niebieskooki
- Za godzinę, w kawiarni, tak jak mówiłem, to co wyjdziemy już? To kawałek drogi, a musimy być tam pierwsi. - zasugerował Lou
- No tak, a ona jest bardzo punktualna. - mruknął Zayn
Chłopcy wyszli, byli na miejscu za kwadrans 13:00
- To co, ja siądę przy stoliku za drzewkiem, wy wiecie co robić. Najpierw Harry, potem Niall, Liam i Zayn, tak?
- Tak jest ! - odpowiedzieli chórem
Louis usiadł przy wybranym stoliku.
                                                         *Moimi oczami *
------------------------------------------------------------------------------
C.D.N
I jak? 

środa, 13 stycznia 2016

Cloe cz. 2

HEJ MOI DRODZY, JEŚLI JESZCZE TUTAJ JESTEŚCIE... PISZĘ, WRÓCIŁAM, TAK JAKOŚ SŁUCHAŁAM PIOSENKI 'MOMENTS' I POSTANOWIŁAM ZACZĄĆ ZNOWU PISAĆ.
JEŚLI JESZCZE JEST TU KTOŚ Z WAS, BYŁOBY MIŁO UJRZEĆ CHOCIAŻ JEDEN KOMENTARZ.
----------------------------------------------------------------------------------------
A więc Josh za chwilę będzie... cieszę się, mimo wszystko podoba mi się życie na bogato mam 6 cudownych facetów.
Ktoś pukał do drzwi.
Zeszłam na dół, aby otworzyć. W drzwiach niestety nie ukazał się Josh... 

- Hazz, ale co Ty tutaj robisz, przecież macie próbę ?!
- No, ale dla Ciebie się zwolniłem, a poza tym skąd o tym wiesz? Nie mówiłem Ci o próbie...
- A... no... bo wiesz... tak jakoś, kobieca intuicja, rozumiesz... - nie wiedziałam jak się wykręcić, poza tym... nie mam pojęcia co zrobię, jeśli za moment zjawi się tutaj też Josh...
- To co wpuścisz mnie czy będziemy tak stać w progu? - spytał
- Kotku.. przepraszam, ale jestem dzisiaj zmęczona...
- Amy, ja się zrehabilituję !
- NIE ! - krzyknęłam... - To znaczy nie, dziękuję... chcę być dzisiaj sama - złagodziłam ton
- No... dobrze uszanuję to, a dostanę chociaż buziaka?
- Pewnie. - powiedziałam, pocałowałam go a on zniknął za rokiem ulicy.
Nadal czekałam na Josha.... ale nie przychodził, postanowiłam więc do niego zadzwonić.
Odebrał :
- No co jest tygrysie, czekam na Ciebie...
- Przepraszam Jess... nie mogę
- Co?! ale jak to !??
- Okazało się, że zespół grający również ma próbę, musiałem zostać.
- Ok... rozumiem, paa, kocham Cię.
- Ja Ciebie też, wynagrodzę Ci to.
- Wiem. Pa.
Nie mogłam w to uwierzyć, mogłam mieć na wieczór dwóch, a nie mam żadnego.
Po 2 godzinach, uznałam, ze próba jest skończona więc zadzwoniłam po Liam'a.
Odechciało mi się ostrych igraszek, więc postanowiłam, że spotkam się z Liasiem !
Oczywiście zgodził się. Czekałam zatem na niego. Zjawił się w okamgnieniu !
Wszedł bez pukania.
- Hej Emily, co będziemy robić dzisiaj? - powiedział całując mnie.
- Co powiesz na... kolację, potem gorącą kąpiel i moje wodne łóżko, zostań na noc.
- Mmmm... brzmi świetnie. Z chęcią.
Tak jak zaplanowaliśmy, tak zrobiliśmy, wspólnie przygotowane i zjedzone spaghetti, gorąca kąpiel przy świecach, a potem zwiedzanie mojej sypiali...
Po kilkudziesięciu minutach przyjemności Liam spytał :
- Kochanie... nie zechciałabyś czasem już poznać reszty chłopaków z zespołu?
- Niby czemu miałabym chcieć? Ty mi wystarczasz...
- Wiem, wiem, ale może byś się z nimi zaprzyjaźniła... to cudowni goście, poza tym, na pewno by Cię polubili.
-Wiesz co, nie wiem...
- No nie daj się prosić, jesteśmy razem już ponad rok, a Ty jeszcze nie poznałaś moich przyjaciół.
- Liam, proszę... daj spokój, to nie jest dobry pomysł, jeszcze nie teraz.
- Nie wiem czemu tak sądzisz, ale dobrze. Nie to nie. Tylko obiecaj, że kiedyś do nas przyjedziesz.
- Jasne.... - na razie nie myślę o tym co będzie potem i jak się z tego wykręcę...
Liam został na noc. Następnego dnia, Liam wyszedł przed 7:00...
Nudziło mi się...
                                   * Tymczasem w domu 1D *
- No heeeej romantyku. Jak było? - pytał Liam'a blondynek.
- Cudownie, Emily jest najlepszą dziewczyną pod słońcem.
- Moja Amy jest najwspanialsza - powiedział Hazz
- Nieee, moja Cloe, to prawdziwa bogini - wtrącił blondynek.
- Emily to cudowna osoba, ma proste włosy w odcieniu ciemnego blondu, sięgają jej za ramiona, są takie miękkie. Ma szaro-zielone piękne oczy, często używa brązowych cieni do powiek, rzadko używa podkładu, ma idealną cerę, uwielbia kolczyki i bransoletkę, którą dostała od siostry, jest wysoka, Kocham ją. - mówił Liam
- Woooow stary... to tak jak byś opisywał moją, tylko inne imię ma. - powiedział zszokowany Niall
- U mnie tak samo ! - dodał Hazz
- Moja Lucy też taka jest - powiedział jeszcze bardziej zdziwiony Lou
- Chłopcy coś tu nie gra... Maddy też taka jest - dokończył Zayn
- Niemożliwe, to pewnie jakiś zbieg okoliczności - tłumaczył Liam
- Pewnie tak - odpowiedzieli chórem. 

- A co jeśli nie - dodał niebieskooki
- To podajcie jakieś znaki szczególne, typu blizny, znamiona... ? - zaproponował Zayn
- Moja na przykład ma.....
C.D.N
-----------------------------------------
Wiecie co robić, oby was nie zabrakło :)