C.D.
Byłam taka zmęczona.... nawet tymi myślami o mojej
"rzekomej" ciąży. Poszłam więc spać, bo jutro idę to ginekologa wyjaśnić
sprawę.
~~RANO~~
Przebudziłam się, ale jeszcze nie otworzyłam oczu, nagle usłyszałam czyjeś kroki. Przestraszyłam się.
- Kto tu jest ? - krzyknęłam, a do pokoju wszedł Louis.
- Louis ? Co ty tu robisz? Gdzie reszta? - zasypywałam go tymi pytaniami i wieloma innymi.
- Reszta w trasie, ja tutaj jestem tak przelotem, chciałem cię zobaczyć, już nie wytrzymałem.
- Ale minęły dopiero 2 dni od waszego wyjazdu.
- Wiem, ale dla mnie to cała wieczność.
Nasze usta prawie się złączyły, aż tu BUM, czar prysł, a ja się obudziłam.
Pocieszające, ale niestety to tylko sen, po którym zaczęłam tęsknić za Louisem jeszcze bardziej.
Postanowiłam więc do niego zadzwonić, ale nie odebrał.... tego się spodziewałam, w końcu jest bardzo zajęty. Mimo to miałam nadzieję, że wkrótce oddzwoni.
Zjadłam śniadanie, zrobiłam delikatny make-up, ubrałam ulubione ubrania i postanowiłam, że pójdę na miasto przed wizytą u lekarza.
Tak też zrobiłam. Chodziłam po całym Londynie, oglądając wystawy w sklepach. Jedna bluzka przykuła moją uwagę, więc weszłam do środka. Przymierzyłam ją i bez zastanowienia podeszłam do kasy.
- Maddie? - odezwał się damski głos zza moich pleców. Skądś go znam, ale jak na razie nic dobie nie przypominam. Pełna zaciekawienia, obróciłam się za siebie.
- Amber? - szepnęłam do niej niepewnie.
- Tęskniłam za Tobą. - rzuciła mi się w ramiona.
- Porozmawiamy jak zapłacę, wyjdź już na zewnątrz.
Po moim zakupie, wyszłam do Amber.
- Co ty robisz w Londynie? Mieszkałaś przecież w Nowym Jurku! - krzyknęłam
- Z tego co wiem to ty też nie mieszkałaś tutaj, tylko w Hollywood.
- Dawno się przeprowadziłaś?
- Kilka miesięcy temu, a ty?
- Też jakoś tak.
- Cieszę się, że znowu mogłam Cię zobaczyć.
- Nie boisz się ze mną spotykać? - powiedziałam z oburzeniem, przypominając sobie tamte okropne czasy.
- O czym ty mówisz Medy?
' Medy ' zawsze tak na mnie mówiła, gdy byłyśmy przyjaciółkami, dobrze to pamiętam, było cudownie, najlepsza przyjaźń świata. To znaczy tak myślałam, dopóki nie pojawił się Mark. Ja byłam ' Medy ' ona ' Amby '. Jakby się teraz zastanowić, brakowało mi jej.
- Nie udawaj, że nie wiesz. Kocham Cię, byłyśmy nierozłączne od dziecka, ale gdy pojawił się Mark, ty po prostu wyjechałaś z Hollywood do NY i zostawiłaś mnie, pomimo, że wiedziałaś jaki z niego drań, akurat wtedy, gdy najbardziej potrzebowałam takiej osoby jak ty, Ciebie nie było.
- Dobrze wiesz, dlaczego wyjechałam. A po drugie, nie zapominaj, że uprzedzałam Cię, że z tym gościem jest coś nie tak, chciałam, żebyś wyjechała ze mną, ale byłaś pewna, że Mark się zmieni, więc wyjechałam sama, bałam się. Strach ogarniał mnie każdego dnia... nie czułam się tu bezpiecznie, nie miałam pewności, że gdy wyjdę do sklepu, parku, restauracji lub kawiarni, że z krzaków nie wyskoczy Markuś i mnie nie zabije. To był psychopata, a poza tym nadal nim jest.
Zastanowiłam się chwilę. Spojrzałam głęboko w tą paskudną przeszłość i rzeczywiści Amber proponowała mi pomoc, a ja jej nie posłuchałam.
- Masz rację Amby. Ale nie wytykajmy sobie teraz błędów z dawnych czasów. Chcę mieć z tobą taki kontakt jak kiedyś.
- Ja również tego chcę. Powiedz, jak tam twoje życie z Markiem?
- On dla mnie nie istnieje.
- Czyli w końcu się go pozbyłaś?
- Można tak powiedzieć.
- Czyli jesteś z nim czy nie?
- Nie, a nawet zaczęłam nowy związek, taki na zawsze, ja dla mnie.
- Kto to? Będę mogła go poznać?
- Z chęcią przedstawię Ci Louisa i wszystkich jego przyjaciół z zespołu, ale... - nie zdążyłam dokońćzyć
- A więc piosenkarz? Mmm, na pewno seksowny. Koledzy z zespołu... a są jacyś wolni?
- AMBER! - krzyknęłam z szyderczym uśmiechem. - Pozwolisz mi dokończyć? - dodałam.
- Jasne, przepraszam.
- Więc poznasz ich, ale dopiero za 6 miesięcy, chłopcy wyjechali w trasę 3 dni temu.
- Aj... spotkałam się o 3 dni za późno.
- Nie martw się, mam nadzieję, że z Tobą te pół roku zleci tak szybko jak pstryknięcie palcem.
- A są jacyś wolni?
- Są.
- Ile?
- Będziesz miała w czym wybierać.
- Opiszesz mi ich?
- Więc tak.... woli to Harry i Niall.
Harry : Brytyjczyk, ciemne kręcone włosy, śliczny uśmiech, malinowe usta, zielone oczy, seksowne ciało, ostry niegrzeczny chłopczyk, ale bardzo wierny
Niall : Irlandczyk, farbowany uroczy blondynek, najsłodszy uśmiech na świecie, błękitne oczy, wrażliwy typ chłopaka, za to bardzo opiekuńczy.
Jeśli chodzi o twój typ to który z nich?
- Medy wiesz, że zawsze miałam słabość do niebieskookich blondasków, ale kto wie, co kryje w sobie drugi ostry chłopczyk... muszę ich poznać, może do któregoś coś poczuję, a może do żadnego, nie mogę teraz powiedzieć, że chcę któregoś i zaraz na niego polecę, bez miłości, prawdziwej i wzajemnej, nie ma związku.
- Niall jest cudownym facetem, z resztą Harry też i Liam i Zayn i mój Lou, wszyscy są cudni, sama zobaczysz.
- Już nie mogę się doczekać, oby ten czas szybko zleciał.
Właśnie czas! - pomyślałam i spojrzałam na zegarek.
- Amby muszę lecieć, za 20 minut mam wizytę u lekarza, wyjaśnię potem, zapisz mi swój numer, bo wiem, że zmieniłaś i umówimy się na potem.
- Dobrze, robi się.
C.D.N.
Przepraszam za długą nieobecność, ale jestem mega zajęta. Mimo to będę się starać dodawać, jeśli ktoś to w ogóle jeszcze czyta...
Podoba się kolejna cześć?
ja to czytam i zapraszam do mnie :)
OdpowiedzUsuńme-and-she-harrystyles.blogspot.com
czekam na next !!!