sobota, 8 lutego 2014

Cz. 19

C.D.
- Harry, ja nie mogę go okłamywać.
- Aha, czyli wolisz mu powiedzieć, żeby totalnie się załamał?
- Dlaczego miałby się załamać? Nie zdradziłam go. Kocham go.
- Ale...
- Posłuchaj mnie Hazz, jesteśmy przyjaciółmi nic poza tym i dlatego mam do ciebie prośbę, nie odzywajmy się do siebie przez jakiś czas.
- CO ?!
- W ramach terapii, bo to wszystko nadal nie może do mnie dojść.
- Wedle życzenia. - powiedział loczek i wyszedł z mojej sali szpitalnej.
- Hazz... - chciałam mu powiedzieć, żeby się tym nie przejmował, ale już nie zdążyłam, wyszedł.
Po chwili lekarz przyniósł mi wypis. Jutro wychodzę, ale Liam... jak dobrze pójdzie to za tydzień.
*Kilka dni później*
Wstałam o 14:00, byłam wykończona, całą noc siedziałam w szpitalu przy Liam'ie. Spędziłam noc na krześle, ale dla kogoś takiego jak on warto cierpieć. Dziś idę go znów odwiedzić, a co do Hazzy, nie odzywamy się do siebie, to boli, bo bardzo go kocham jako przyjaciela, ale to dla oswojenia tej niecodziennej sytuacji.
*3 godziny później*
~~SALA LIAM'A~~
- Kochanie co się dzieje? - zapytał mnie, widząc, że jestem myślami gdzieś indziej.
- To nic, po prostu jestem trochę zmęczona.
- Wiem, że to przeze mnie...
- Co? Nieeeeee- przedłużyłam ziewając.
- Tak, przeze mnie, gdyby mnie tu nie było, nie byłabyś zmęczona, więc idź do domu i się porządnie wyśpij.
- Ale ja jestem wyspana, prawie... ale to nic, wolę posiedzieć z Tobą. ~~ znów ziewnęłam
- Jeśli chcesz mi zrobić przyjemność, idź do domu i odpocznij.
- Muszę iść? Bo samochodem jestem.
- Zabawna jak zawsze. Kocham Cię. - powiedział i mnie pocałował.
Wedle jego życzenia, pojechałam do domu. Gdy tylko weszłam, w przedpokoju pojawił się Harry.
- Mam tego dość. - zaczął, ja tak jak powiedziałam, ni odezwałam się, tylko poszłam do kuchni.
- Słyszysz mnie? Mam dosyć!
- Czego ? - krzyknęłam wnerwiona.
- Nie możemy zachowywać się jak dzieci.
- Harry idź stąd proszę.
- Nie mogę, nie mogę nie odzywać się do osoby, którą kocham!
- Nie chcę tego słyszeć.
- Wiem, że chcesz - mówił przybliżając się do mnie. Nasze usta dzieliły milimetry.
- Nie ! - krzyknęłam odpychając go od siebie, upadł an sofę.
- Mmm.. agresywna jesteś.
- Przestań !
- Dlaczego?
- Dlaczego? Mój ukochany leży w szpitalu, walczył o życie, a ty się tutaj zabawiasz? Kocham Liam'a i tylko jego! Zrozum! A teraz wyjdź stąd.
- Pozwól mi to wytłum...
- WYJDŹ !
Hazz wyszedł, a po chwili do kogoś dzwonił, wiem, że tak nie można, ale musiałam to podsłuchać.
H: Słyszałeś to? - mówił do telefonu
H: Teraz już wiesz, że ona Cię kocha?
H: Jesteście dla siebie stworzeni.
H: A teraz ładnie podziękuj aktorom i wróć do domu, wszystko jej wytłumaczysz.
------------------------------------------------------------------------------------
To było dziwne, a nawet bardzo, .."podziękuj aktorom" ? Co?
Muszę poczekać godzinę, czy coś się będzie działo.
*1h później*
Liam wszedł do domu.
- Co ty tu robisz? - zapytałam
- Mieszkam.
- Ale ... - zastanowiłam się chwilę, po czym powiedziałam : - To ty rozmawiałeś z Harry'm?
- Wszystko Ci wyjaśnię.
- Jak mogliście mi to zrobić? - powiedziałam domyślając się co oni wymyślili
- Kochanie...
- Jadę do domu! - oznajmiłam pakując najpotrzebniejsze rzeczy.
- Co się dzieje? - zapytał Hazz widząc, że wychodzę z walizką.
- Zejdź mi z drogi. - mówiłam płacząc.
*W domu, u rodziców*
Byli u nich Angie i Niall, a dla mnie to nawet lepiej, nie będę musiała powtarzać tej historii 10tys. razy.
- Mamo.... - mówiłam przytulając ją z płaczem.
- Boże, dziecko, coś z Liam'em ?
- Wręcz przeciwnie.
- Mów. - powiedziała przerażona Angie.
- Oni to ustawili.
- Jaśniej ?
- Liam i Harry.... wynajęli aktorów, lekarzy, pielęgniarki, żeby wmawiali mi, że Liam jest bardzo chory, ale... to była ustawka, Liam pół godziny temu wrócił do domu.
- Ale jak to ustawka?
- Nie wiem czemu to zrobili. W dodatku Harry mi mówił, że mnie kocha, moje uczucia są tak zszarpane, mam dosyć życia. - Angie mnie przytuliła.
- Zabiję ich. - krzyknął Niall i wyszedł z domu.
- Angie jedź za nim, proszę, nie chcę, żeby coś mu się stało, a oni potrafią być nieobliczalni. - powiedziałam.
*Kilka minut później*
- Mamo, muszę tam jechać, pomimo tego, co Liam mi zrobił, kocham tego debila, muszę pomóc Angie, jeśli atmosfera będzie napięta, co dwie głowy to nie jedna.
- Dobrze. - odpowiedziała.
~~ Pędem jechałam do domu chłopców.~~
Wbiegłam do środka, słyszałam tylko krzyki.
- CISZA ! - wrzasnęłam .
Podeszłam do Niall'a
- Horan, dziękuję, że mam takiego przyjaciela jak ty, ale jedź z Angie do domu.
- Najpierw to dokończę.
- Co chcesz dokańczać? Dam sobie radę, dzięki za wsparcie. - powiedziałam i go przytuliłam.
- Z wami to ja jeszcze pogadam. - oznajmił wychodząc razem z Angie.
Już chciałam coś powiedzieć, ale wzięłam głęboki wdech i chciałam, po prostu z stamtąd wyjść.
- Kochasz mnie jeszcze? - zapytał nagle Liam, wiem, że to tylko po to, żeby mnie zatrzymać. Stałam do nich tyłem, tuż przed drzwiami wyjściowymi.
- To pytanie jest bez sensu.
- Proszę, odpowiedz. ~~Obróciłam się przodem do niego~~ Spojrzałam w jego pełne obawy oczy, coś mnie ścisnęło za gardło, nie mogłam nic z siebie wykrztusić. Po prostu wyszłam.
Stałam chwilę za drzwiami.
- Widzisz durniu, mówiłem Ci, że będzie zła? -Liam
- A to moja wina? - H
- A czyj to był pomysł? - L
- Chciałeś wiedzieć, czy jej uczucia są szczere, teraz wiesz. - H
- Wiesz co teraz wiem? Że ten sposób był błędny, nie powinienem Cię słuchać. - L
Potem mówili coś jeszcze, ale odeszłam. Najbardziej uraził mnie brak zaufania ze strony Liam'a. Jak mógł pomyśleć, że go nie kocham lub, że mogę go zdradzić i to z dodatku z naszym przyjacielem.
#Oczami Liam'a#
Chciałbym to odkręcić, muszę do niej iść i poprosić chociaż o wysłuchanie, jeśli nie chce ze mną rozmawiać.
C.D.N


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz