C.D
- Pomyliłaś się co do mnie ? - zapytał Louis
- Tak i nawet nie wiesz jak bardzo.
- Ale jak to? Myślałem, że mnie lubisz, co zrobiłem nie po twojej myśli? Obraziłem cię, zraniłem... - musiałam mu przerwać.
- Zamknij się, i daj mi dokończyć, kochanie.
- KOCHANIE? - oczy wyszły mu z orbit.
- Nie bierz tego do siebie, chciałam, żebyś był cicho, a "kochanie" było moim jedynym pomysłem.
- Dobrze, a więc skończ.
- Dziękuję. Więc... pomyliłam się co do ciebie, ale w dobrym sensie. Myślałam, że jesteś głupim gówniarzem bez uczuć.
- Miło - wtrącił
- Wiem, że to chłodne słowa, ale takie było moje pierwsze wrażenie o tobie. Mówię ci to, bo chciałam być z Tobą całkowicie szczera, bo w związkach zaufanie i szczerość to podstawa.
- Związkach ?
- Kiedyś na pewno będziemy razem, chcę zaufanie, budować od teraz.
- Rozumiem.
- Nadal nie dokończyłam. Nieczuły gówniarz, było moim pierwszym spostrzeżeniem, ale teraz, gdy tak się o mnie martwisz, pomagasz mi, walczysz o mnie, jesteś zazdrosny, pomimo tego, że nie jesteśmy razem, wiem, że nigdy nie znajdę nikogo lepszego, pod względem miłości od ciebie.
- To miłe, ale na świecie są miliony takich facetów jak ja.
- Nie, na świecie są miliony takich facetów jak Mark. Takiego jak ciebie to ze świecą się nie znajdzie, nie wiem dlaczego akurat mnie to spotkało. Ja zawsze w życiu miałam pecha, przykładem jest Mark, a teraz jest na odwrót, spotkałam szczęście, dla którego warto było pocierpieć - bo znalazłam ciebie.
- Możesz mi nie wierzyć, ale... nigdy nie widziałem piękniejszej dziewczyny od ciebie, ale nie to jest dla mnie najważniejsze.
- My tu gadu-gadu, ale chciałabym zmienić temat.
- Dlaczego?
- Bo na nas przyjdzie jeszcze czas.
- Dobrze, więc co teraz będziemy robić?
- Chciałabym bliżej poznać chłopców, jeśli nie masz nic przeciwko...
- Ja ci nie wystarczam?
- Aj, Louis, Louis... koch...
- Powiedz to.
- Jeszcze nie teraz.
Nie wiem dlaczego ukrywam to co do niego czuję, może dlatego, że nie potrafię pogodzić się z tymi przejściami w poprzednim związku...
- Ale jednak, przed poznaniem chłopców mam do ciebie prośbę. - znów zaczął rozmowę.
- Słucham?
- Jeśli cię nie nudzę, chciałbym zadać ci kilka pytań, żeby wiedzieć o tobie jak najwięcej.
- W porządku.
- Odpowiadaj szczerze.
- Nie mogłabym inaczej.
- Więc... chciałbym wiedzieć, co poczułaś po zerwaniu z Markiem?
- Yyy... musimy o nim mówić?
- Wiem, że cię to boli, mnie równocześnie też, bo zależy mi na tobie, ale muszę to wiedzieć, muszę być pewny co do "NAS" w przyszłości
- Jeśli nalegasz... Co poczułam tak? Poczułam się nieważna, tylko to w tamtym momencie czułam.
- Wiesz, że dla mnie jesteś... bardzo, bardzo, bardzo, bardzo - przerwałam mu :
- Wiesz, zdążyłam zauważyć. Dzięki tobie, znów poczułam się kobietą, a nie nic nie wartą szmatą, dlatego nie chciałam o nim mówić, chcę jak najszybciej o nim zapomnieć.
- A więc przepraszam, że znów zacząłem drążyć temat z Markiem, teraz pytania nie będą z nim związane.
- Cieszę się, że tak szybko zrozumiałeś moją nieciekawą sytuację.
- Naprawdę nie masz tu nikogo więcej?
- Nie mam nikogo już nigdzie na tym świecie.
- A rodzeństwo, przyjaciele, rodzice, kuzyni, wujostwo?
- Jestem jedynaczką, przyjaciele odwrócili się ode mnie, bo bali się Marka, a rodzice... zginęli w wypadku, jeszcze przed tym jak spotkałam Marka.
- Przykro mi, nie wiedziałem...
- Nie szkodzi. - rozpłakałam się i przytuliłam do Louisa.
- Wiesz przy tobie znowu czuję się bezpieczna.
~~ MADDIE, masz gościa. - krzyknął Niall z dołu.
- Kto to? - zapytał mnie Lou.
- Nikogo tu nie zapraszałam, wiesz, że nikogo nie mam, pójdziesz ze mną?
- Jasne. - odpowiedział i złapał mnie za rękę.
Osoba, którą zobaczyłam w drzwiach, zaskoczyła mnie, bo jest ona ostatnią osobą jakiej się spodziewałam.
- Skąd masz adres Louisa? - zapytałam
- Maddie, wróć do mnie.
- Zwariowałeś ? Mark, biłeś mnie, traktowałeś jak dziwkę, pomimo tego, że kiedyś naprawdę cię kochałam.
- Nie mogę bez ciebie żyć.
(Louis ścisnął moją rękę bardziej)
- Nie możesz żyć beze mnie? Czy bez ciała, na którym się wyżywasz ?
Mark podszedł do mnie.
- Odejdź - krzyknął Louis odpychając go.
- Stary ja nie chcę się kłócić, przyszedłem tylko po to co moje.
- Ona nie jest już twoja.
- Czyli co jesteście parą? Zdradziłaś mnie?
- Louis nie jest moim chłopkiem, nadal nie pozbierałam się po rozstaniu z tobą.
- Kiedy my się rozstaliśmy?
- Wczoraj...
- Byliście u mnie wczoraj?
- Mark, dobrze się czujesz?
- Tak, ale wyjaśnij mi jedno, skoro nie jesteście razem, czemu trzymacie się za ręce?
- Bo się ciebie boję nie rozumiesz? Louis dodaje mi otuchy, przy nim czuję się pewniej.
- Nie mam więcej pytań, życzę wam powodzenia. - rzucił we mnie jakąś kopertą i odszedł.
- Co to miało być ? - zapytał Lou
- Dołączam się do pytania.
- Co to jest ? - spytał patrząc na kopertę, którą trzymałam
- Też chcę wiedzieć, otwórzmy ją.
Usiedliśmy na sofie. - Otworzyłam kopertę. Pierwszą rzeczą, jaką z niej wyciągnęłam było nasze wspólne zdjęcie, zrobiona na naszej miesięcznicy.
- Oddaj to.
- Nie.
- Wolisz patrzeć i przypominać sobie te 2 zmarnowane lata?
- 2 zmarnowane lata, ale 3 udane miesiące.
- Nadal go kochasz?
- Nie, nie mogłabym.
- Co jest jeszcze w środku?
- Liścik.
- Przeczytaj.
----TREŚĆ--- :
Spotkałem Ciebie,
Mam tylko Ciebie,
Nie chcę, żeby to się tak skończyło,
boję się wiesz?
Bo lubię grać cwaniaka,
Taki jestem, nic więcej tylko głupek!
Ty - to cały mój raj na ziemi,
nie chcę nic innego, tylko...
wróć do mnie,
zmienię się,
przemyśl to,
ale pamiętaj, że...
za Tobą pójdę wszędzie.
Kocham Cię,
przepraszam, za każdą krzywdę jaką ci wyrządziłem.
- Nie uważasz ku*wa, że to trochę za późno? - krzyczał do kartki papieru. . - Louis przestań, ten tekst jest słodki...- Chcesz do niego wrócić ? - Nie i nigdy tak nie myśl, nie da się mnie przekupić kawałkiem papieru, mnie można zdobyć, dzięki dobremu sercu, a tylko jeden chłopak je ma.
- Mam do ciebie ostatnie pytanie i najważniejsze pytanie.
- Tak?
- Kochasz mnie?
- Louis... ja nie mogę.
- Nie możesz kochać?
- Nie ciebie i nie teraz.
- Pokochałaś drania, ale mnie nie potrafisz?
- To trudne. - oznajmiłam i poszłam się położyć, to za dużo wrażeń jak na jeden dzień.
*tymczasem na dole*
Louis rozmawia z Liam'em.
- Stary co ja robię nie tak?
- Nic. Musisz poczekać, ona musi się oswoić z nowym otoczeniem, z tobą!
- Idę do łóżka, już nigdy więcej nie będę jej mówił o nas, do puki sama nie zacznie tematu !
- I o to mi chodziło.
- Dobranoc.
- Tka, do jutra na śniadaniu.
Czytałam nowe posty na laptopie Louisa, gdy nagle wszedł do pokoju.
- Przepraszam, nie jesteś zły, że go wzięłam? - zapytałam.
- Nie mógłbym być na ciebie zły.
- Nie zrozum mnie źle, muszę to wszystko przemyśleć, ciebie, mnie, Marka, niebawem poznasz moją odpowiedź.
- Będę czekał. - powiedział i obrócił się do mnie plecami.
- Dobranoc.... KOCHANIE.
- Nie mów tak, to mnie drażni, robisz mi nadzieję, a kto wie, jaka będzie twoja decyzja... - oznajmił.
C.D.N
- My tu gadu-gadu, ale chciałabym zmienić temat.
- Dlaczego?
- Bo na nas przyjdzie jeszcze czas.
- Dobrze, więc co teraz będziemy robić?
- Chciałabym bliżej poznać chłopców, jeśli nie masz nic przeciwko...
- Ja ci nie wystarczam?
- Aj, Louis, Louis... koch...
- Powiedz to.
- Jeszcze nie teraz.
Nie wiem dlaczego ukrywam to co do niego czuję, może dlatego, że nie potrafię pogodzić się z tymi przejściami w poprzednim związku...
- Ale jednak, przed poznaniem chłopców mam do ciebie prośbę. - znów zaczął rozmowę.
- Słucham?
- Jeśli cię nie nudzę, chciałbym zadać ci kilka pytań, żeby wiedzieć o tobie jak najwięcej.
- W porządku.
- Odpowiadaj szczerze.
- Nie mogłabym inaczej.
- Więc... chciałbym wiedzieć, co poczułaś po zerwaniu z Markiem?
- Yyy... musimy o nim mówić?
- Wiem, że cię to boli, mnie równocześnie też, bo zależy mi na tobie, ale muszę to wiedzieć, muszę być pewny co do "NAS" w przyszłości
- Jeśli nalegasz... Co poczułam tak? Poczułam się nieważna, tylko to w tamtym momencie czułam.
- Wiesz, że dla mnie jesteś... bardzo, bardzo, bardzo, bardzo - przerwałam mu :
- Wiesz, zdążyłam zauważyć. Dzięki tobie, znów poczułam się kobietą, a nie nic nie wartą szmatą, dlatego nie chciałam o nim mówić, chcę jak najszybciej o nim zapomnieć.
- A więc przepraszam, że znów zacząłem drążyć temat z Markiem, teraz pytania nie będą z nim związane.
- Cieszę się, że tak szybko zrozumiałeś moją nieciekawą sytuację.
- Naprawdę nie masz tu nikogo więcej?
- Nie mam nikogo już nigdzie na tym świecie.
- A rodzeństwo, przyjaciele, rodzice, kuzyni, wujostwo?
- Jestem jedynaczką, przyjaciele odwrócili się ode mnie, bo bali się Marka, a rodzice... zginęli w wypadku, jeszcze przed tym jak spotkałam Marka.
- Przykro mi, nie wiedziałem...
- Nie szkodzi. - rozpłakałam się i przytuliłam do Louisa.
- Wiesz przy tobie znowu czuję się bezpieczna.
~~ MADDIE, masz gościa. - krzyknął Niall z dołu.
- Kto to? - zapytał mnie Lou.
- Nikogo tu nie zapraszałam, wiesz, że nikogo nie mam, pójdziesz ze mną?
- Jasne. - odpowiedział i złapał mnie za rękę.
Osoba, którą zobaczyłam w drzwiach, zaskoczyła mnie, bo jest ona ostatnią osobą jakiej się spodziewałam.
- Skąd masz adres Louisa? - zapytałam
- Maddie, wróć do mnie.
- Zwariowałeś ? Mark, biłeś mnie, traktowałeś jak dziwkę, pomimo tego, że kiedyś naprawdę cię kochałam.
- Nie mogę bez ciebie żyć.
(Louis ścisnął moją rękę bardziej)
- Nie możesz żyć beze mnie? Czy bez ciała, na którym się wyżywasz ?
Mark podszedł do mnie.
- Odejdź - krzyknął Louis odpychając go.
- Stary ja nie chcę się kłócić, przyszedłem tylko po to co moje.
- Ona nie jest już twoja.
- Czyli co jesteście parą? Zdradziłaś mnie?
- Louis nie jest moim chłopkiem, nadal nie pozbierałam się po rozstaniu z tobą.
- Kiedy my się rozstaliśmy?
- Wczoraj...
- Byliście u mnie wczoraj?
- Mark, dobrze się czujesz?
- Tak, ale wyjaśnij mi jedno, skoro nie jesteście razem, czemu trzymacie się za ręce?
- Bo się ciebie boję nie rozumiesz? Louis dodaje mi otuchy, przy nim czuję się pewniej.
- Nie mam więcej pytań, życzę wam powodzenia. - rzucił we mnie jakąś kopertą i odszedł.
- Co to miało być ? - zapytał Lou
- Dołączam się do pytania.
- Co to jest ? - spytał patrząc na kopertę, którą trzymałam
- Też chcę wiedzieć, otwórzmy ją.
Usiedliśmy na sofie. - Otworzyłam kopertę. Pierwszą rzeczą, jaką z niej wyciągnęłam było nasze wspólne zdjęcie, zrobiona na naszej miesięcznicy.
- Oddaj to.
- Nie.
- Wolisz patrzeć i przypominać sobie te 2 zmarnowane lata?
- 2 zmarnowane lata, ale 3 udane miesiące.
- Nadal go kochasz?
- Nie, nie mogłabym.
- Co jest jeszcze w środku?
- Liścik.
- Przeczytaj.
----TREŚĆ--- :
Spotkałem Ciebie,
Mam tylko Ciebie,
Nie chcę, żeby to się tak skończyło,
boję się wiesz?
Bo lubię grać cwaniaka,
Taki jestem, nic więcej tylko głupek!
Ty - to cały mój raj na ziemi,
nie chcę nic innego, tylko...
wróć do mnie,
zmienię się,
przemyśl to,
ale pamiętaj, że...
za Tobą pójdę wszędzie.
Kocham Cię,
przepraszam, za każdą krzywdę jaką ci wyrządziłem.
- Nie uważasz ku*wa, że to trochę za późno? - krzyczał do kartki papieru. . - Louis przestań, ten tekst jest słodki...- Chcesz do niego wrócić ? - Nie i nigdy tak nie myśl, nie da się mnie przekupić kawałkiem papieru, mnie można zdobyć, dzięki dobremu sercu, a tylko jeden chłopak je ma.
- Mam do ciebie ostatnie pytanie i najważniejsze pytanie.
- Tak?
- Kochasz mnie?
- Louis... ja nie mogę.
- Nie możesz kochać?
- Nie ciebie i nie teraz.
- Pokochałaś drania, ale mnie nie potrafisz?
- To trudne. - oznajmiłam i poszłam się położyć, to za dużo wrażeń jak na jeden dzień.
*tymczasem na dole*
Louis rozmawia z Liam'em.
- Stary co ja robię nie tak?
- Nic. Musisz poczekać, ona musi się oswoić z nowym otoczeniem, z tobą!
- Idę do łóżka, już nigdy więcej nie będę jej mówił o nas, do puki sama nie zacznie tematu !
- I o to mi chodziło.
- Dobranoc.
- Tka, do jutra na śniadaniu.
Czytałam nowe posty na laptopie Louisa, gdy nagle wszedł do pokoju.
- Przepraszam, nie jesteś zły, że go wzięłam? - zapytałam.
- Nie mógłbym być na ciebie zły.
- Nie zrozum mnie źle, muszę to wszystko przemyśleć, ciebie, mnie, Marka, niebawem poznasz moją odpowiedź.
- Będę czekał. - powiedział i obrócił się do mnie plecami.
- Dobranoc.... KOCHANIE.
- Nie mów tak, to mnie drażni, robisz mi nadzieję, a kto wie, jaka będzie twoja decyzja... - oznajmił.
C.D.N
:*
OdpowiedzUsuńcudo!!!!!!!!!!