- Nie... nic nie szkodzi, gdybym była sama, na pewno bym się zgodziła. Powodzenia, cześć. - powiedziałam, a on odszedł.
Nadal czekałam na Niall'a.
I się doczekałam, wszedł do Nandos i wreszcie mnie wypatrzył.
- Hej - powiedział, pocałował mnie w policzek i usiadł.
- Co to było?
- Wy w Polsce się tak nie witacie?
- Nie ściemniaj, że to taka irlandzka tradycja.
- Nie wierzysz?
- Nie.
- Nie musisz.
- A tak w ogóle... to... nie boisz się, że jakieś fanki cię tu złapią? Wyglądasz całkiem jak... Ty.
- A widzisz, żeby ktoś się na mnie rzucił? To Irlandia... w moim kraju, wszyscy mnie znają i mają do mnie dostęp, więc nie szaleją tak jak w innych krajach.
- Wow, aleś Ty skromny.
- No powiedzmy sobie szczerze...
- No ja cię nie znałam.
- I to mnie boli.
- Ale słuchałam wczoraj waszych piosenek.
- I jak? - spytał, cwaniacko się uśmiechając.
- Aaa takie sobie, nic specjalnego. - czekałam na jego reakcję.
- Co? - spytał z miną jakbym mu powiedziała, że mam 40 lat...
- Żartuję, jesteście wspaniali.
- Uff... co Ty mi robisz? A jakaś szczególna piosenka przykuła Twoją uwagę?
- A powiem Ci, ze tak.
- Jaka?
- '18'.
- Tak, piękna piosenka, napisał ją dla nas....
- Ed Sheeran, tak wiem.
- Już dużo wiesz...
- Nie, to tylko o tej piosence, czytałam o niej, bo mi się spodobała. Jeszcze muszę się dużo o was dowiedzieć.
- Czemu mówisz ' o was ', czemu nie tylko o mnie...
- Bo jesteście zespołem, prawda? Poza tym, z tego co wiem, to ubyło wam jednego?
- Tak, Zayn odszedł rok temu, ale nie chcę o tym mówić.
- Jasne, przepraszam.
- To co, jemy?
- Pewnie !
Niall zamówił nam jego ulubione zestawy z kurczakiem, postanowiłam, że zdam się na niego i spróbuję jego ulubionego jedzenia.
- Masz rodzeństwo? - spytał mnie z pełną buzią.
- Tak, mam dwie siostry i brata.
- W jakim są wieku?
- Moja młodsze siostry mają 15 i 21 lat a starszy brat ma 28.
- Co? To ile ty masz lat?
- W czerwcu będę miała 24.
- Żartujesz? Jesteś ode mnie starsza!
- Jak to?
- No ja będę miał 23 we wrześniu.
- Oooh... jestem starsza i nieco wyższa, dziwnie się z tym teraz czuję?
- Dlaczego, przeszkadza Ci to?
- Nie, dlaczego miałoby? I tak jutro...
- Co jutro?
- Nie ważne, jedz.
Gdy zjedliśmy, Niall odniósł tace i powiedział, że mam iść za nim. Poszłam. Kazał mi wsiąść do jego samochodu.
- Gdzie jedziemy? - spytałam.
- Zobaczysz.
- Proszę, powiedz.
- Zobaczysz.
Parę minut później, byliśmy już na miejscu.
Miejsce, w które mnie zabrał, było niesamowite.
To było jeziorko na jednej z niższych gór, z pięknym widokiem na miasto, mimo to bardzo wyludnione miejsce. Niall poszedł po coś do bagażnika. Usiadłam przy brzegu na pniu drzewa. On usiadł na przeciwko mnie z gitarą.
- Co robisz?
- Zobaczysz. - i wtedy zaczął grać i śpiewać piosenkę '18'. Nawet nie musiałam go prosić.
W czasie refrenu przyłączyłam się do niego i zaśpiewaliśmy razem.
' I wanna love like you made me feel, when we were 18'
- Wow, masz piękny głos. Czemu nie spróbujesz gdzieś swoich sił?
- Dziękuję, ale to nie moja bajka. Ja gram w piłkę nożną.
- Zawodowo?
- Nie... to mój pasja, gram w miejskim klubie w Polsce.
- A więc, czym zajmujesz się na co dzień? Gdzie pracujesz, kim jesteś?
- Z zawodu jestem technikiem hotelarstwa, a obecnie studiuję psychologię.
- No, no, nieźle. Czyli nie pracujesz?
- Nie, czasami za dobry mecz dostajemy jakiś grosz od sponsora klubu.
- Chciałbym kiedyś pojechać na Twój mecz. Szczerze mówiąc nigdy nie oglądałem na żywo kobiecej piłki nożnej.
- To powinieneś.
- Ściemnia się, muszę już iść.
- Jasne, odwiozę Cię.
- Hotel 'Shamrock'.
Wsiedliśmy do samochodu. Gdy byliśmy pod hotelem, Niall stanął na parkingu dla gości i wyszedł z wozu razem ze mną.
- Dziękuję, to był wspaniały dzień.
- Tak, ja również dziękuję, zdecydowanie udany dzień.
- Kiedy to powtórzymy?
- Niall... nie zrozum mnie źle, ale nie powtórzymy...
- A... ale dlaczego?
- Jutro wyjeżdżam do Polski, tam mam swoje życie, właściwie już wczoraj powinnam wyjechać, no ale umówiliśmy się.
- Proszę, zostań.
- Nie... nie mogę, nie mam już pieniędzy na hotel a jeszcze muszę kupić bilet powrotny. Miałam przyjechać tylko na mecz.
- Nie ma problemu, dam Ci pieniądze, tylko zostać.
- Niall... Ty mnie nawet nie znasz.
- Ale bardzo Cię... polubiłem.
- Ja Ciebie też i na tym zakończmy, przecież i tak nic z tego nie będzie.
- Ale czemu?
- Po pierwsze, jesteś tu, ja w Polsce, po drugie nasze życia do siebie nie pasują, po trzecie jestem od Ciebie starsza i wyższa, to nie ma prawa bytu.
- Jeśli chodzi o zamieszkanie, to coś wymyślimy, gdyby nasze życia do siebie pasowały to wtedy by to nie wyszło, a to, że jesteś starsza nic nie znaczy, a wzrost? Jesteś minimalnie wyższa. To naprawdę aż tak Cię przeraża? - powiedział i podszedł do mnie bliżej, abym zobaczyła różnice we wzroście.
- Niall, dziwnie się z tym czuję, od początku mi się spodobałeś. Ale już na stadionie, nie powinnam była z Tobą rozmawiać. To był błąd. Idź już.
- Ale... - usłyszałam odchodząc.
Weszłam do pokoju i poszłam wziąć prysznic. Zamówiłam bilet powroty przez Internet i poszłam spać.
C.D.N.
Nadal czekałam na Niall'a.
I się doczekałam, wszedł do Nandos i wreszcie mnie wypatrzył.
- Hej - powiedział, pocałował mnie w policzek i usiadł.
- Co to było?
- Wy w Polsce się tak nie witacie?
- Nie ściemniaj, że to taka irlandzka tradycja.
- Nie wierzysz?
- Nie.
- Nie musisz.
- A tak w ogóle... to... nie boisz się, że jakieś fanki cię tu złapią? Wyglądasz całkiem jak... Ty.
- A widzisz, żeby ktoś się na mnie rzucił? To Irlandia... w moim kraju, wszyscy mnie znają i mają do mnie dostęp, więc nie szaleją tak jak w innych krajach.
- Wow, aleś Ty skromny.
- No powiedzmy sobie szczerze...
- No ja cię nie znałam.
- I to mnie boli.
- Ale słuchałam wczoraj waszych piosenek.
- I jak? - spytał, cwaniacko się uśmiechając.
- Aaa takie sobie, nic specjalnego. - czekałam na jego reakcję.
- Co? - spytał z miną jakbym mu powiedziała, że mam 40 lat...
- Żartuję, jesteście wspaniali.
- Uff... co Ty mi robisz? A jakaś szczególna piosenka przykuła Twoją uwagę?
- A powiem Ci, ze tak.
- Jaka?
- '18'.
- Tak, piękna piosenka, napisał ją dla nas....
- Ed Sheeran, tak wiem.
- Już dużo wiesz...
- Nie, to tylko o tej piosence, czytałam o niej, bo mi się spodobała. Jeszcze muszę się dużo o was dowiedzieć.
- Czemu mówisz ' o was ', czemu nie tylko o mnie...
- Bo jesteście zespołem, prawda? Poza tym, z tego co wiem, to ubyło wam jednego?
- Tak, Zayn odszedł rok temu, ale nie chcę o tym mówić.
- Jasne, przepraszam.
- To co, jemy?
- Pewnie !
Niall zamówił nam jego ulubione zestawy z kurczakiem, postanowiłam, że zdam się na niego i spróbuję jego ulubionego jedzenia.
- Masz rodzeństwo? - spytał mnie z pełną buzią.
- Tak, mam dwie siostry i brata.
- W jakim są wieku?
- Moja młodsze siostry mają 15 i 21 lat a starszy brat ma 28.
- Co? To ile ty masz lat?
- W czerwcu będę miała 24.
- Żartujesz? Jesteś ode mnie starsza!
- Jak to?
- No ja będę miał 23 we wrześniu.
- Oooh... jestem starsza i nieco wyższa, dziwnie się z tym teraz czuję?
- Dlaczego, przeszkadza Ci to?
- Nie, dlaczego miałoby? I tak jutro...
- Co jutro?
- Nie ważne, jedz.
Gdy zjedliśmy, Niall odniósł tace i powiedział, że mam iść za nim. Poszłam. Kazał mi wsiąść do jego samochodu.
- Gdzie jedziemy? - spytałam.
- Zobaczysz.
- Proszę, powiedz.
- Zobaczysz.
Parę minut później, byliśmy już na miejscu.
Miejsce, w które mnie zabrał, było niesamowite.
To było jeziorko na jednej z niższych gór, z pięknym widokiem na miasto, mimo to bardzo wyludnione miejsce. Niall poszedł po coś do bagażnika. Usiadłam przy brzegu na pniu drzewa. On usiadł na przeciwko mnie z gitarą.
- Co robisz?
- Zobaczysz. - i wtedy zaczął grać i śpiewać piosenkę '18'. Nawet nie musiałam go prosić.
W czasie refrenu przyłączyłam się do niego i zaśpiewaliśmy razem.
' I wanna love like you made me feel, when we were 18'
- Wow, masz piękny głos. Czemu nie spróbujesz gdzieś swoich sił?
- Dziękuję, ale to nie moja bajka. Ja gram w piłkę nożną.
- Zawodowo?
- Nie... to mój pasja, gram w miejskim klubie w Polsce.
- A więc, czym zajmujesz się na co dzień? Gdzie pracujesz, kim jesteś?
- Z zawodu jestem technikiem hotelarstwa, a obecnie studiuję psychologię.
- No, no, nieźle. Czyli nie pracujesz?
- Nie, czasami za dobry mecz dostajemy jakiś grosz od sponsora klubu.
- Chciałbym kiedyś pojechać na Twój mecz. Szczerze mówiąc nigdy nie oglądałem na żywo kobiecej piłki nożnej.
- To powinieneś.
- Ściemnia się, muszę już iść.
- Jasne, odwiozę Cię.
- Hotel 'Shamrock'.
Wsiedliśmy do samochodu. Gdy byliśmy pod hotelem, Niall stanął na parkingu dla gości i wyszedł z wozu razem ze mną.
- Dziękuję, to był wspaniały dzień.
- Tak, ja również dziękuję, zdecydowanie udany dzień.
- Kiedy to powtórzymy?
- Niall... nie zrozum mnie źle, ale nie powtórzymy...
- A... ale dlaczego?
- Jutro wyjeżdżam do Polski, tam mam swoje życie, właściwie już wczoraj powinnam wyjechać, no ale umówiliśmy się.
- Proszę, zostań.
- Nie... nie mogę, nie mam już pieniędzy na hotel a jeszcze muszę kupić bilet powrotny. Miałam przyjechać tylko na mecz.
- Nie ma problemu, dam Ci pieniądze, tylko zostać.
- Niall... Ty mnie nawet nie znasz.
- Ale bardzo Cię... polubiłem.
- Ja Ciebie też i na tym zakończmy, przecież i tak nic z tego nie będzie.
- Ale czemu?
- Po pierwsze, jesteś tu, ja w Polsce, po drugie nasze życia do siebie nie pasują, po trzecie jestem od Ciebie starsza i wyższa, to nie ma prawa bytu.
- Jeśli chodzi o zamieszkanie, to coś wymyślimy, gdyby nasze życia do siebie pasowały to wtedy by to nie wyszło, a to, że jesteś starsza nic nie znaczy, a wzrost? Jesteś minimalnie wyższa. To naprawdę aż tak Cię przeraża? - powiedział i podszedł do mnie bliżej, abym zobaczyła różnice we wzroście.
- Niall, dziwnie się z tym czuję, od początku mi się spodobałeś. Ale już na stadionie, nie powinnam była z Tobą rozmawiać. To był błąd. Idź już.
- Ale... - usłyszałam odchodząc.
Weszłam do pokoju i poszłam wziąć prysznic. Zamówiłam bilet powroty przez Internet i poszłam spać.
C.D.N.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz