W czasie lotu bardzo bałam się, że lecę na próżno... że nie znajdę Niall'a, chociaż tak bardzo tego chcę, nie wiem czemu taka byłam... co się ze mną dzieje... Kiedyś dla takiego chłopaka rzuciłabym wszystko. A teraz żyłam tylko piłką...
Wylądowałam. Jak najszybciej udałam się do Nandos. Tym razem nie z walizką, a z torbą podróżną. Weszłam i się rozejrzałam, ale aktualnie go tam nie było.
- Przepraszam, na pewno zna Pan Niall'a Horan'a? - spytałam barmana.
- Oczywiście, a kto go tutaj nie zna?
- Świetnie, więc zapewne ma Pan na niego jakieś namiary?
- Może i mam.
- Mógłby mi Pan pomóc go znaleźć? Numer, adres lub coś w tym stylu?
- Przykro i, ale Niall mówił, ze sobie tego nie życzy.
- Rozumiem, ale niech Pan uwierzy, że on na pewno czeka na ten telefon.
- Wątpię, pewnie jesteś kolejną fanką, która przyjechała z innego kraju, aby go znaleźć, zespół ma teraz przerwę, dajcie im spokój.
- Ale Pan nie rozumie. Jeśli Pan nie wierzy, niech Pan sam do niego zadzwoni i powie, że polka z meczu czeka w Nandos, przekona się Pan, że nie kłamię.
- A więc polka... no dobrze, zobaczymy.
Uśmiechałam się w duchu patrząc jak barman wykręca numer. Po chwili powiedział :
- Przykro mi, ale nie odbiera... już nic nie mogę dla Pani zrobić.
- Adres?
- Nie, naprawdę... niech Pani sobie da spokój.
- Łaski bez, sama go znajdę. - krzyknęłam i wyszłam.
Na zewnątrz zaczęłam płakać, byłam bezsilna.... nie wiem gdzie go szukać, szłam wzdłuż ulicy. Nagle zobaczyłam kartkę. Podniosłam ją z nadzieją w wzroku, ale niestety... gdyby to była kartka, którą wyrzuciłam z samolotu, to byłoby zbyt piękne. Zgniotłam ją w ręce i wrzuciłam do pierwszego napotkanego kosza. Szłam dalej... zobaczyłam koleją kartkę. Nie wiedziałam czy to los, chce się ze mnie pośmiać czy co do cholery, chciałam ją ominąć, ale coś kazało mi ją podnieść. Bałam się ją odwrócić... ale gdy to zrobiłam, oniemiałam. Widniał na niej numer telefonu z dopiskiem.
To kartka Niall'a. To nie może być przypadek, że przyjechałam tutaj, poszłam w tę stronę i znalazłam tę kartkę, to przeznaczenie. Szybko wykręciłam numer, ale podobnie jak w Nandos, Niall nie odebrał. Nie wiedziałam co zrobić, ale przynajmniej mam już jakiś punkt zaczepienia, mam jego numer. Zachowam tę kartkę na zawsze.
Szłam dalej wzdłuż ulicy.
- Hej ! - usłyszałam krzyk za moimi plecami.
Ktoś do mnie podbiegał.
- Cześć, to Ty... pamiętasz mnie? - odwróciłam się.
- Ahh... tak, podszedłeś do mnie ostatnio w Nandos.
- Tak. Udało się spotkanie?
- Tak... wiesz, przepraszam Cię po raz drugi, ale szukam kogoś i nie mam humoru.
- A kogo, może pomogę?
- Szukam chłopaka, z którym byłam wtedy umówiona.
- A jak się nazywa?
- Niall, Niall Horan.
- Ahh Niall !
- Znasz go?
- Jasne, każdy go tu zna.
- Wiesz gdzie mieszka?
- Pewnie.
- Zaprowadzisz mnie?
- Nie mogę.
- Proszę !
- Nie, przykro mi, Niall sobie tego nie życzy.
- Irlandczycy są bardzo słowni, ale Niall na pewno chce mnie zobaczyć.
- Przepraszam, muszę już iść, cześć. - powiedział i odbiegł.
Czemu nikt nie chce mi pomóc. Czy ja wymagam tak wiele? Chcę tylko odnaleźć Niall'a.
Poszłam kawałek dalej i przystanęłam przy budce telefonicznej, oparłam się o nią i wzięłam 3 łyki wody.
- Nie wierzę ! - usłyszałam i napięcie spojrzałam w lewo, skąd dochodził krzyk.
- Niall ! - krzyknęłam i zostawiając torbę podbiegłam do blondynka.
- Przepraszam ! - krzyknęłam i mocno go przytuliłam.
- Nie masz za co.
- Nie chciałam Cię tak potraktować.
- Ale co Ty tutaj robisz? - spytał odrywając się ode mnie.
- Wyrzucili mnie z klubu, przyleciałam przed chwilą, wyrzuciłam Twoją kartkę, potem ją znalazłam i barman nie chciał mi pomóc i ten chłopak też nie i... ale wreszcie Cię mam. - nie potrafiłam opanować emocji.
- Spokojnie, chodź, pojedziemy do mnie i wszystko mi opowiesz od początku.
C.D.N.
Wylądowałam. Jak najszybciej udałam się do Nandos. Tym razem nie z walizką, a z torbą podróżną. Weszłam i się rozejrzałam, ale aktualnie go tam nie było.
- Przepraszam, na pewno zna Pan Niall'a Horan'a? - spytałam barmana.
- Oczywiście, a kto go tutaj nie zna?
- Świetnie, więc zapewne ma Pan na niego jakieś namiary?
- Może i mam.
- Mógłby mi Pan pomóc go znaleźć? Numer, adres lub coś w tym stylu?
- Przykro i, ale Niall mówił, ze sobie tego nie życzy.
- Rozumiem, ale niech Pan uwierzy, że on na pewno czeka na ten telefon.
- Wątpię, pewnie jesteś kolejną fanką, która przyjechała z innego kraju, aby go znaleźć, zespół ma teraz przerwę, dajcie im spokój.
- Ale Pan nie rozumie. Jeśli Pan nie wierzy, niech Pan sam do niego zadzwoni i powie, że polka z meczu czeka w Nandos, przekona się Pan, że nie kłamię.
- A więc polka... no dobrze, zobaczymy.
Uśmiechałam się w duchu patrząc jak barman wykręca numer. Po chwili powiedział :
- Przykro mi, ale nie odbiera... już nic nie mogę dla Pani zrobić.
- Adres?
- Nie, naprawdę... niech Pani sobie da spokój.
- Łaski bez, sama go znajdę. - krzyknęłam i wyszłam.
Na zewnątrz zaczęłam płakać, byłam bezsilna.... nie wiem gdzie go szukać, szłam wzdłuż ulicy. Nagle zobaczyłam kartkę. Podniosłam ją z nadzieją w wzroku, ale niestety... gdyby to była kartka, którą wyrzuciłam z samolotu, to byłoby zbyt piękne. Zgniotłam ją w ręce i wrzuciłam do pierwszego napotkanego kosza. Szłam dalej... zobaczyłam koleją kartkę. Nie wiedziałam czy to los, chce się ze mnie pośmiać czy co do cholery, chciałam ją ominąć, ale coś kazało mi ją podnieść. Bałam się ją odwrócić... ale gdy to zrobiłam, oniemiałam. Widniał na niej numer telefonu z dopiskiem.
To kartka Niall'a. To nie może być przypadek, że przyjechałam tutaj, poszłam w tę stronę i znalazłam tę kartkę, to przeznaczenie. Szybko wykręciłam numer, ale podobnie jak w Nandos, Niall nie odebrał. Nie wiedziałam co zrobić, ale przynajmniej mam już jakiś punkt zaczepienia, mam jego numer. Zachowam tę kartkę na zawsze.
Szłam dalej wzdłuż ulicy.
- Hej ! - usłyszałam krzyk za moimi plecami.
Ktoś do mnie podbiegał.
- Cześć, to Ty... pamiętasz mnie? - odwróciłam się.
- Ahh... tak, podszedłeś do mnie ostatnio w Nandos.
- Tak. Udało się spotkanie?
- Tak... wiesz, przepraszam Cię po raz drugi, ale szukam kogoś i nie mam humoru.
- A kogo, może pomogę?
- Szukam chłopaka, z którym byłam wtedy umówiona.
- A jak się nazywa?
- Niall, Niall Horan.
- Ahh Niall !
- Znasz go?
- Jasne, każdy go tu zna.
- Wiesz gdzie mieszka?
- Pewnie.
- Zaprowadzisz mnie?
- Nie mogę.
- Proszę !
- Nie, przykro mi, Niall sobie tego nie życzy.
- Irlandczycy są bardzo słowni, ale Niall na pewno chce mnie zobaczyć.
- Przepraszam, muszę już iść, cześć. - powiedział i odbiegł.
Czemu nikt nie chce mi pomóc. Czy ja wymagam tak wiele? Chcę tylko odnaleźć Niall'a.
Poszłam kawałek dalej i przystanęłam przy budce telefonicznej, oparłam się o nią i wzięłam 3 łyki wody.
- Nie wierzę ! - usłyszałam i napięcie spojrzałam w lewo, skąd dochodził krzyk.
- Niall ! - krzyknęłam i zostawiając torbę podbiegłam do blondynka.
- Przepraszam ! - krzyknęłam i mocno go przytuliłam.
- Nie masz za co.
- Nie chciałam Cię tak potraktować.
- Ale co Ty tutaj robisz? - spytał odrywając się ode mnie.
- Wyrzucili mnie z klubu, przyleciałam przed chwilą, wyrzuciłam Twoją kartkę, potem ją znalazłam i barman nie chciał mi pomóc i ten chłopak też nie i... ale wreszcie Cię mam. - nie potrafiłam opanować emocji.
- Spokojnie, chodź, pojedziemy do mnie i wszystko mi opowiesz od początku.
C.D.N.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz