piątek, 25 marca 2016

Nowa historia - Cz. 1 ( Niall )

Zacznijmy coś nowego... serię z Cloe dokończę kiedy indziej, dostałam prywatne wiadomości, że chcecie inną fabułę.
-----------------------------------------------------------------------------------
Wczoraj byłam na meczu piłki nożnej w Dublinie. Pojechałam na mecz reprezentacji Irlandii i Polski, bo chciałam zobaczyć naszych w akcji w innym kraju niż nasza ojczyzna, a to był najbliższy mecz.
Uwielbiam piłkę nożną, chociaż zapewne nie wyglądam na zapalonego kibica, często to słyszę.
Byłam wymalowana na biało czerwono na twarzy, na czole miałam napis "Polska" i miałam ubraną reprezentacyjną koszulkę. Stadion był podzielony na dwa kolory. Idealnie w połowie łączyła się zieleń irlandzkich kibiców, z biało-czerwonymi strojami polaków.
Już od samego początku moją uwagę przykuł pewien chłopak w barwach irlandzkiej flagi. Siedziałam w piątym rzędzie od góry, on też, tyle, że ja na miejscu 8, a on 11.
Trzymał rozwiniętą flagę Irlandii i głośno krzyczał w stronę murawy.
Po pewnym czasie bardziej zaczęłam przyglądać się jemu niż piłkarzom i nie zauważyłam nawet, gdy Lewy strzelił bramkę, dzięki wspaniałemu dośrodkowaniu Milika.
Blondyn wówczas opuścił ręce i posmutniał. Podeszłam do barierek, aby bliżej się wszystkiemu przyjrzeć, w końcu przyszłam tu na mecz, a nie szukać przygód.
Kątem oka zauważyłam, że chłopak też podszedł, owinięty w flagę, którą wcześniej trzymał w górze. Mecz dobiegał końca... i już do końca stałam przy barierkach. Polska wygrała to spotkanie 1:0. Mimo iż nie liczyłam na nic ze strony blondynka, miałam cichą nadzieję, że podejdzie do mnie, bo wyglądał na takiego, który miałaby to zaraz zrobić, a nie ukrywam iż bardzo mi się spodobał.
Wszyscy już opuszczali trybuny, a ja patrzyłam w jego stronę... i w tamtym momencie straciłam nadzieję na jakąkolwiek znajomość. Podeszła do niego jakaś dziewczyna z dzieckiem i go przytuliła... domyśliłam się, że to jego dziewczyna z synem, albo nawet żona.
Cóż... zmierzałam więc ku wyjściu, nagle usłyszałam krzyk :
- Hej, czerwona, zaczekaj.
Odwróciłam się napięcie i wskazałam na mnie palcem, by upewnić się, czy chodzi o mnie.
- Tak, Ty. Podejdź.
- Masz może ochotę gdzieś jutro wyskoczyć?
- Co?
- No.. nie wiem, pomyślałem, że może poszlibyśmy na lunch?
Właśnie chciałam go spytać czy jest Irlandczykiem czy tylko kibicuje Irlandii, ale poznałam go po akcencie.
- A tak w ogóle to cześć. Jestem Niall, przepraszam, nawet się nie przedstawiłem, ale taki właśnie jest Twój urok.
- Wiesz... myślałam, że masz rodzinę... ta dziewczyna, którą przytulałeś i dziecko...
- nie dokończyłam.
- Nareszcie powiedziałaś coś więcej, bo właśnie miałem pytać, czy jesteś Polką czy tylko kibicujesz Polsce.
W tym momencie zaczęłam się śmiać, bo sama chciałam go o to zapytać.
- Z czego się śmiejesz?
- Z naszego toku myślenia, bo ja właśnie myślałam o tym, czy jesteś Irlandczykiem...
- To Ty nie poważnie nie wiesz kim jestem?
- Nie... a powinnam? Poza tym, odpowiesz na moje pytanie?
- Chwila... ah tak ! Ta dziewczyna z dzieckiem to rzeczywiście była moja rodzina... ale nie taka jak myślisz. To była Denise, moja szwagierka, a ten słodki malec, to Theo, mój bratanek.
- Ah... całe szczęście.
- Tak uważasz? - powiedział i uśmiechnął się.
- To co powiesz na ten lunch? Poznamy się skoro naprawdę nie wiesz kim jestem.
- Jeszcze raz, jak się nazywasz?
- Niall, Niall Horan.
- Horan... przykro mi, ale pierwszy raz słyszę to nazwisko...
- Aaa... Styles? Tomlinson? Payne? Malik?
- Nie... nie... naprawdę nie kojarzę.
- Ale na lunch pójdziemy?
- Jasne. Gdzie i o której?
- Co powiesz na jutro... 2 pm w Nandos?
- Ok. Pasuje. To do zobaczenia... - powiedziałam i uśmiechnęłam się, a on to odwzajemnił.
Opuściliśmy stadion.
                                   * W hotelu *
Siedziałam na łóżku w hotelu, w którym się zatrzymałam.... nie wiem co ja w ogóle robię. Jutro powinnam wracać do domu, do Polski, a tymczasem umawiam się z Irlandczykiem.
Weszłam na mojego laptopa i wpisałam w google hasło "Niall Horan"
Nie wierzyłam w to co czytam !
Niall to członek najpopularniejszego obecnie zespołu na świecie, a ja nie miała pojęcia, kim on jest. Co za wstyd. Jak to się mogło stać, przecież przeważnie jestem na czasie jeśli chodzi o hity radiowe i telewizyjne, a zespół One Direction musiał mi umknąć i to nie jednokrotnie. Zastanawiałam się jak mogłam nie zauważyć w telewizji czy internecie tak bardzo utalentowanych i przystojnych chłopców.... może dlatego, że technologia to nie moja bajka? Kocham piłkę nożną, gram w miejskim klubie i często jeżdżę na mecze.
Tak wiem, dziwnie to brzmi, nawet w moich myślach, ale taka już jestem. Przesłuchałam pare piosenek One Direction i zakochałam się w piosence "18". ' I wanna love like you made me feel, when we were 18 '... chciałabym, żeby Niall mi ją zaśpiewał, ale głupio mi się go wprost spytać, czy dla mnie zaśpiewa... to brzmi prostacko... cóż, zobaczymy.
Czekałam na kolejny dzień i spotkanie z blondynkiem.
*Kolejny dzień*
Zeszłam do hotelowego holu na śniadanie, następnie szykowałam się do wyjścia, wyszłam i kierowałam się w stronę Nandos.
Usiadłam przy pierwszym wolnym stoliku, ponieważ jeszcze nigdzie nie widziałam Niall'a. Nagle podszedł do mnie zakapturzony chłopak w ciemnych okularach. Myślałam, że to Niall i po prostu nie chce, żeby fanki go rozpoznały. Ale to nie był mój partner na dziś dzień. To był jakiś samotny chłopak, którego wystawiła dziewczyna. Spytał czy może się do mnie przysiąść.... ale byłam umówiona.
- Przepraszam bardzo, ja zawsze jestem chętna na nowe znajomości, ale jestem umówiona i czekam na kogoś.
- W porządku, przepraszam za kłopot. - odpowiedział.
C.D.N.

1 komentarz: