Siedziałam na łóżku, w środku biało-kremowych poduszek i śnieżnobiałego baldachimu. Zastanawiałam się, czy ja nie robię mu problemu tym, że jestem, czy ja rzeczywiście nie daję zbędnych sygnałów? Ja wiem, że Niall to wspaniały chłopak i zrobiłby dla swojej dziewczyny wszystko, ale ja nas nie widzę razem... po pierwsze, to za wcześnie, po drugie, nie miałam chłopaka od 5 lat... nie chcę zmieniać trybu życia. Poza tym jeśli już miałabym mieć chłopaka, na pewno nie będzie nim Niall. Przyjaźń, nic więcej, czuję to, czuję, że i tak nic by z tego nie było.
Zeszłam na dół, poszukać Niall'a. Siedział w kuchni i kręcił przy radiu, szukając dobrego kawałka, tak przynajmniej wnioskowałam.
- Usiądź - zaczął nadal zmieniając fale.
- O co chodzi? - spytałam siadając na krześle.
- Mam pytanie. - oznajmił i usiadł naprzeciwko mnie
- Więc słucham?
- Wierzysz w przyjaźnie damsko-męskie?
- Co to za pytanie? - zaśmiałam się ironicznie.
- Odpowiedz.
- Ja... nie, Niall daj spokój.
- Wierzysz czy nie?
- A nawet jeśli nie, to co?
- To czemu nas skreślasz?
- Nic takiego nie powiedziałam.
- Powiedziałaś, tylko trochę inaczej.
- Możliwe, ale między nami nic nie było, nie ma i nie będzie.
- To czemu wtedy tak patrzyłaś na mnie na stadionie, czemu jak powiedziałem Ci, że Denise nie jest moją dziewczyną, a Theo nie jest moim synem odpowiedziałaś: 'całe szczęście', czemu się ze mną umówiłaś, czemu zaśpiewałaś ze mną jedną z najpiękniejszych piosenek mojego zespołu, czemu wróciłaś do mnie tak szybko jak wyjechałaś, czemu tak się cieszyłaś jak mnie zobaczyłaś, czemu tak się starałaś, żeby mnie odnaleźć, skoro według Ciebie i tak nic tego nie będzie? Nie sądzisz, że zrobiłaś zbyt wiele jak dla kogoś nic nie wartego? Czemu?
- Nie wiem ! - krzyknęłam
- Może nie powinnam była się z Tobą umawiać. - dodałam już trochę spokojniej.
- Ale jednak umówiłaś, czyli coś Cię we mnie urzekło, nie zrobiłaś tego z byle powodu.
- Tak, tu masz rację. Spodobałeś mi się... ale co z tego? Przemyślałam to i wiem, że nie zaiskrzyło.
- Co ty w ogóle mówisz. Widziałem Twój błysk w oku, jak wyciągnąłem gitarę z bagażnika. Teraz też widzę ten błysk.
- Mam go, gdy jestem szczęśliwa - spuściłam głowę w dół i uśmiechnęłam się
- A teraz jesteś szczęśliwa?
- Bardzo. Ale nie przez to, że jestem tutaj z Tobą.
- To niby przez co?
- No chociażby przez to, że odwiedziłam jeden z krajów które od dziecka chciałam odwiedzić, przez to, że byłam na meczu reprezentacji, które zawsze chciałam zobaczyć razem na żywo, przez to, że przez chwilę, mogę tu zapomnieć o tym co stało się w Polsce, przez to, że mieszkam w pokoju wyglądającym jak pokój nastoletniej księżnej Kate, przez to, że jestem z siebie dumna, nauczyłam się języka obcego i potrafię się z Tobą porozumieć. Mam wiele powodów do szczęścia...
- I jednym z nich jestem ja. - dodał
- Nie, Ciebie nie wymieniłam, Ciebie w tych powodach nie ma.
- Dlaczego oszukujesz samą siebie?
- Bo się boję. - pękłam, musiałam to wydusić.
- Czego? Mnie? - spytał i się do mnie przysunął
- Nowego życia.
- Dziewczyno... najwyższy czas, aby je zacząć... mąż, rodzina, dzieci, nie chcesz takiego życia?
- Dotąd moje życie wyglądało tak : studia, piłka nożna i mecze.
- I czas to zmienić. Jesteś na ostatnim roku... skończysz studia i wrócisz do mnie.
- Niall to są jeszcze 3 miesiące, poza tym pojutrze kończy się wolne. Muszę znowu wracać do kraju... nic mi się nie układa.
- Hej... studiujesz psychologię i się łamiesz? Powinnaś mieć silną psychikę.
- Uwierz mi, że mam... inaczej już dawno by mnie nie było na świecie.
- Nie może być aż tak źle. - powiedział i mnie przytulił. Siedziałam na krześle, on klęczał przy mnie, trzymając moje dłonie w jego dłoniach spoczywających na moich kolanach.
- Niall... jest źle. Nie potrafię sobie znaleźć miejsca na świecie... jeżdżę to tu, to tam, mieszkam też to tu, to tam, nie potrafię się określić, nie wiem tak naprawdę kim sama jestem i czego chcę. Moja 15-letnia siostra Amelka ma już chłopaka od ponad roku, Moja 21-letnia siostra Lena, ma chłopaka od 3 lat, a mój 28-letni brat Sebastian ma żonę od 7 lat, tylko ja w tej rodzinie jestem nikim, nie miałam nikogo od 5 lat, nie mam stałej pracy, błąkam się po krajach i szukam szczęścia, którego nie potrafię znaleźć. I nagle pojawiasz się Ty...
- I ?
- I nie wiem co myśleć.
- Posłuchaj, za 3 miesiące kończysz studia, pracę jako psycholog lub pracę w zawodzie hotelarskim znajdziesz w Irlandii bardzo szybko. Przeprowadzisz się do mnie, jak widzisz mieszkam sam w wielkim domu, czuję się trochę samotnie.
- To nie takie proste jak mówisz, ja nie wiem, czy ja chcę tutaj... z Tobą.
- Nie zrozum mnie źle, do niczego Cię nie zmuszam, nie proszę o nic takiego z Twojej strony, na wszystko przyjdzie czas.
- A co jeśli w ciągu tych 3 miesięcy już znajdziesz sobie dziewczynę i jak tu wrócę, ona będzie z Tobą mieszkać?
- Nie jestem taki, miłość nie przychodzi mi z łatwością, może dlatego nie mam jeszcze dziewczyny.
- Właśnie miałam spytać, dlaczego jeszcze jesteś sam, nie wyglądasz na singla.
- Nie pojawiła się jeszcze ta odpowiednia osoba.
- Rozumiem... jestem zmęczona, wybacz, pójdę już spać.
- Jasne. Jakby co to nie wiem czy zauważyłaś, ale masz osobną łazienkę, w Twoim pokoju, przy szafie są do niej drzwi.
- Tak, właśnie się zastanawiałam co tam, jest nie miałam okazji do niej zajrzeć.
- Ok. Pamiętaj, że jutro poznasz mojego brata, jego żonę i Theo.
- Jasne, pamiętam.
- Dobranoc.
- Dobranoc.
Poszłam na górę.
Przyszykowałam rzeczy do kąpieli i weszłam do łazienki. Była niesamowita. Nigdy nawet nie śmiałam marzyć, że będę się kąpać w takiej łazience.
Zaraz po wyjściu z wanny, poszłam spać.
*Kolejny dzień *
Wstałam rano. Uchyliłam drzwi od pokoju blondynka i zajrzałam czy jeszcze śpi.
Ale spał. Zeszłam więc do kuchni i chciałam mu zrobić śniadanie, żeby się choć trochę odwdzięczyć za to, że przyjął mnie pod swój dach.
Zrobiłam mu śniadanie na słodko. Dwa gofry, jeden z bitą śmietaną i sosem czekoladowym, a drugi ze świeżymi owocami i syropem klonowym. Niall ma w szafkach magiczne rzeczy, z których można wymyślać najdziwniejsze cuda. Do tego wycisnęłam mu sok z pomarańczy, wszystko dałam na tacę i zaniosłam do jego pokoju.
Weszłam po cichu, postawiłam jedzenie na szafce nocnej i równie cicho wyszłam.
Zeszłam do salonu i postanowiłam, że trochę tam ogarnę, bo mamy dzisiaj przyjmować gości.
- Za co dostałem te pyszności? - spytał, gdy ja rozglądałam się za czymś do mycia szklanego stołu.
- Gdzie masz jakieś środki czystości, już chyba z 10 minut czegoś szukam. - zignorowałam pytanie o jedzenie.
- W kuchni, pod zlewem, za proszkami do prania, między płynami do płukania.
- Wow... ale to zabunkrowałeś.
- Odpowiesz na moje pytanie?
- Jakie?
- Za co te gofry?
- Za to, że jesteś. - uśmiechnęłam się i poszłam po płyn.
Wróciłam i zaczęłam wycierać stolik. Niall wciąż stał w tym samym miejscu.
- Lubisz mnie? - spytał
- Głupie pytanie. Bardzo Cię lubię. - odpowiedziałam odnosząc płyn do bunkru.
- A Ty mnie? - spytałam, ponownie wchodząc do salonu.
- Bardziej niż Ty mnie.
- To raczej niemożliwe.
- Uwierz mi, że możliwe.
C.D.N.
Zeszłam na dół, poszukać Niall'a. Siedział w kuchni i kręcił przy radiu, szukając dobrego kawałka, tak przynajmniej wnioskowałam.
- Usiądź - zaczął nadal zmieniając fale.
- O co chodzi? - spytałam siadając na krześle.
- Mam pytanie. - oznajmił i usiadł naprzeciwko mnie
- Więc słucham?
- Wierzysz w przyjaźnie damsko-męskie?
- Co to za pytanie? - zaśmiałam się ironicznie.
- Odpowiedz.
- Ja... nie, Niall daj spokój.
- Wierzysz czy nie?
- A nawet jeśli nie, to co?
- To czemu nas skreślasz?
- Nic takiego nie powiedziałam.
- Powiedziałaś, tylko trochę inaczej.
- Możliwe, ale między nami nic nie było, nie ma i nie będzie.
- To czemu wtedy tak patrzyłaś na mnie na stadionie, czemu jak powiedziałem Ci, że Denise nie jest moją dziewczyną, a Theo nie jest moim synem odpowiedziałaś: 'całe szczęście', czemu się ze mną umówiłaś, czemu zaśpiewałaś ze mną jedną z najpiękniejszych piosenek mojego zespołu, czemu wróciłaś do mnie tak szybko jak wyjechałaś, czemu tak się cieszyłaś jak mnie zobaczyłaś, czemu tak się starałaś, żeby mnie odnaleźć, skoro według Ciebie i tak nic tego nie będzie? Nie sądzisz, że zrobiłaś zbyt wiele jak dla kogoś nic nie wartego? Czemu?
- Nie wiem ! - krzyknęłam
- Może nie powinnam była się z Tobą umawiać. - dodałam już trochę spokojniej.
- Ale jednak umówiłaś, czyli coś Cię we mnie urzekło, nie zrobiłaś tego z byle powodu.
- Tak, tu masz rację. Spodobałeś mi się... ale co z tego? Przemyślałam to i wiem, że nie zaiskrzyło.
- Co ty w ogóle mówisz. Widziałem Twój błysk w oku, jak wyciągnąłem gitarę z bagażnika. Teraz też widzę ten błysk.
- Mam go, gdy jestem szczęśliwa - spuściłam głowę w dół i uśmiechnęłam się
- A teraz jesteś szczęśliwa?
- Bardzo. Ale nie przez to, że jestem tutaj z Tobą.
- To niby przez co?
- No chociażby przez to, że odwiedziłam jeden z krajów które od dziecka chciałam odwiedzić, przez to, że byłam na meczu reprezentacji, które zawsze chciałam zobaczyć razem na żywo, przez to, że przez chwilę, mogę tu zapomnieć o tym co stało się w Polsce, przez to, że mieszkam w pokoju wyglądającym jak pokój nastoletniej księżnej Kate, przez to, że jestem z siebie dumna, nauczyłam się języka obcego i potrafię się z Tobą porozumieć. Mam wiele powodów do szczęścia...
- I jednym z nich jestem ja. - dodał
- Nie, Ciebie nie wymieniłam, Ciebie w tych powodach nie ma.
- Dlaczego oszukujesz samą siebie?
- Bo się boję. - pękłam, musiałam to wydusić.
- Czego? Mnie? - spytał i się do mnie przysunął
- Nowego życia.
- Dziewczyno... najwyższy czas, aby je zacząć... mąż, rodzina, dzieci, nie chcesz takiego życia?
- Dotąd moje życie wyglądało tak : studia, piłka nożna i mecze.
- I czas to zmienić. Jesteś na ostatnim roku... skończysz studia i wrócisz do mnie.
- Niall to są jeszcze 3 miesiące, poza tym pojutrze kończy się wolne. Muszę znowu wracać do kraju... nic mi się nie układa.
- Hej... studiujesz psychologię i się łamiesz? Powinnaś mieć silną psychikę.
- Uwierz mi, że mam... inaczej już dawno by mnie nie było na świecie.
- Nie może być aż tak źle. - powiedział i mnie przytulił. Siedziałam na krześle, on klęczał przy mnie, trzymając moje dłonie w jego dłoniach spoczywających na moich kolanach.
- Niall... jest źle. Nie potrafię sobie znaleźć miejsca na świecie... jeżdżę to tu, to tam, mieszkam też to tu, to tam, nie potrafię się określić, nie wiem tak naprawdę kim sama jestem i czego chcę. Moja 15-letnia siostra Amelka ma już chłopaka od ponad roku, Moja 21-letnia siostra Lena, ma chłopaka od 3 lat, a mój 28-letni brat Sebastian ma żonę od 7 lat, tylko ja w tej rodzinie jestem nikim, nie miałam nikogo od 5 lat, nie mam stałej pracy, błąkam się po krajach i szukam szczęścia, którego nie potrafię znaleźć. I nagle pojawiasz się Ty...
- I ?
- I nie wiem co myśleć.
- Posłuchaj, za 3 miesiące kończysz studia, pracę jako psycholog lub pracę w zawodzie hotelarskim znajdziesz w Irlandii bardzo szybko. Przeprowadzisz się do mnie, jak widzisz mieszkam sam w wielkim domu, czuję się trochę samotnie.
- To nie takie proste jak mówisz, ja nie wiem, czy ja chcę tutaj... z Tobą.
- Nie zrozum mnie źle, do niczego Cię nie zmuszam, nie proszę o nic takiego z Twojej strony, na wszystko przyjdzie czas.
- A co jeśli w ciągu tych 3 miesięcy już znajdziesz sobie dziewczynę i jak tu wrócę, ona będzie z Tobą mieszkać?
- Nie jestem taki, miłość nie przychodzi mi z łatwością, może dlatego nie mam jeszcze dziewczyny.
- Właśnie miałam spytać, dlaczego jeszcze jesteś sam, nie wyglądasz na singla.
- Nie pojawiła się jeszcze ta odpowiednia osoba.
- Rozumiem... jestem zmęczona, wybacz, pójdę już spać.
- Jasne. Jakby co to nie wiem czy zauważyłaś, ale masz osobną łazienkę, w Twoim pokoju, przy szafie są do niej drzwi.
- Tak, właśnie się zastanawiałam co tam, jest nie miałam okazji do niej zajrzeć.
- Ok. Pamiętaj, że jutro poznasz mojego brata, jego żonę i Theo.
- Jasne, pamiętam.
- Dobranoc.
- Dobranoc.
Poszłam na górę.
Przyszykowałam rzeczy do kąpieli i weszłam do łazienki. Była niesamowita. Nigdy nawet nie śmiałam marzyć, że będę się kąpać w takiej łazience.
Zaraz po wyjściu z wanny, poszłam spać.
*Kolejny dzień *
Wstałam rano. Uchyliłam drzwi od pokoju blondynka i zajrzałam czy jeszcze śpi.
Ale spał. Zeszłam więc do kuchni i chciałam mu zrobić śniadanie, żeby się choć trochę odwdzięczyć za to, że przyjął mnie pod swój dach.
Zrobiłam mu śniadanie na słodko. Dwa gofry, jeden z bitą śmietaną i sosem czekoladowym, a drugi ze świeżymi owocami i syropem klonowym. Niall ma w szafkach magiczne rzeczy, z których można wymyślać najdziwniejsze cuda. Do tego wycisnęłam mu sok z pomarańczy, wszystko dałam na tacę i zaniosłam do jego pokoju.
Weszłam po cichu, postawiłam jedzenie na szafce nocnej i równie cicho wyszłam.
Zeszłam do salonu i postanowiłam, że trochę tam ogarnę, bo mamy dzisiaj przyjmować gości.
- Za co dostałem te pyszności? - spytał, gdy ja rozglądałam się za czymś do mycia szklanego stołu.
- Gdzie masz jakieś środki czystości, już chyba z 10 minut czegoś szukam. - zignorowałam pytanie o jedzenie.
- W kuchni, pod zlewem, za proszkami do prania, między płynami do płukania.
- Wow... ale to zabunkrowałeś.
- Odpowiesz na moje pytanie?
- Jakie?
- Za co te gofry?
- Za to, że jesteś. - uśmiechnęłam się i poszłam po płyn.
Wróciłam i zaczęłam wycierać stolik. Niall wciąż stał w tym samym miejscu.
- Lubisz mnie? - spytał
- Głupie pytanie. Bardzo Cię lubię. - odpowiedziałam odnosząc płyn do bunkru.
- A Ty mnie? - spytałam, ponownie wchodząc do salonu.
- Bardziej niż Ty mnie.
- To raczej niemożliwe.
- Uwierz mi, że możliwe.
C.D.N.
Wow, supi <3
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie :)
www.everythingaboutus2307.blogspot.com